Samotność w sieci

Dogonić przyszłość

„Doganiamy Europę” – te słowa naszego Premiera wywarły na mnie ogromne wrażenie i  odbijają mi się echem w głowie kolejny dzień. Wraz ze swoim sztabem specjalistów doszedł on do zaskakujących wniosków. Według niego dobijemy do średniej europejskiej za 7-9 lat  i wtedy to ludzie z mniej rozwiniętych krajów będą przyjeżdżali do Polski do pracy. Serdecznie im współczuję. Dlaczego ? Ponieważ jesteśmy krajem nietolerancyjnym (tolerujemy tylko Turka pracującego w kebabie i to tylko będąc po alkoholu)  i biednym (wciąż, choć Premier uważa inaczej) . Kolejnym ciekawym wnioskiem jest to, że liczba Polaków, którzy wyjeżdżają za granicę ma się zmniejszyć. To również zastanawiające, ponieważ… dlaczego miałoby tak własnie być ? Kolejną rzeczą, która mi się przypomina to coś dotyczące tych 7-9 lat. Wydaje mi się, że juz gdzies to słyszałem. Ach tak, w 2007 roku, kiedy Pan Tusk przejmował Radę Ministrów. Poinformował wtedy rodziców dwudziestoparolatków, że to „oni są przyszłością i należy w nich inwestować”. „Oni” teraz mają po 30 lat i są pokoleniem straconym i w prawie 30% proszą rodziców o pomoc finansową. Z danych wynika, że pół miliona dzieciaków nie ma niezbędnych podręczników do szkoły a 9 mln ludzi do lat 24 żyje w niedostatku lub biedzie.. Zielona wyspa wydaje się bardzo wyblakła.  Tyle o tym.

Dlaczego ?

Nie chcę bawić się w analityka ani w starszą panią w huście z kulą, w której widzę przyszłośc.  Polacy wyjeżdżali i będą wyjeżdżać, to nieuniknione. Podstawowym motywem wyjazdu jest oczywiście zarobek. Pieniądz. kasa, misiu, kasa, zielone, mamona – zwał jak zwał. Budulec dzięki któremu jesteśmy w stanie zorganizować sobie w pewnym stopniu przyszłość, na oczekiwanie której nie mamy czasami najmniejszej ochoty.Znakomita większość przypadków jest sobie bardzo podobna. a )Mam 2x lat, jestem świeżo po studiach, zarabiam 1xxx złotych brutto, mieszkam z rodzicami, nie ukrywam chciałbym się wynieść, ale mnie na to nie stać i nie widzę szansy na zmianę tej sytuacji. b) mam 3x lat, jestem po studiach, mam uprawnienia x, próbowałem w Polsce podjąć pracę za godne pieniądze w wielu branżach, nie udało się,  c) Mam 4x lat, żonę i dwójkę dzieci w wieku szkolnym, zarabiam 2xxx zł, żona nie pracuje bo po urlopie macierzyńskim rozwiązano z nią umowę, nie dajemy sobie rady… Przykładów jest mnóstwo.  A na obczyźnie poza pieniędzmi, które oczywiście prędzej czy później znajdą, możliwością rozwoju (po nauczeniu się języka – wszystko stoi otworem, oczywiście w granicach rozsądku), spotkają się również z problemami takimi jak: walka ze stereotypem Polaka: pijaka i awanturnika, który kradnie samochody czy nietolerancja (tak, nie tylko my wobec innych, ale inni wobec nas) – to te, spotykane na ulicy, wśród ludzi. Inne, bardziej prywatne, mają głębsze podłoże i bolą bardziej. To samotność oraz tęsknota za swoim dawnym życiem. Nie w sensie materialnym, a emocjonalnym. Jak wiemy, życie to nie tylko pieniądze. To rodzina, przyjaciele i wszystko to czego nie da się kupić za bilon i banknoty.

Co na miejscu ?

Obojętne, czy jesteś tu przez biuro pośrednictwa pracy, znajomości, rodzinę. Ważne, że jesteś. Tak, Ty ! Niespełniona fizjoterapeutko, kucharzu czy nauczycielko. Jeżeli Ci się chce, masz ochotę nauczyć się czegoś nowego, rozwijać się – dadzą Ci tu szansę. Warto ją wykorzystać. Nie twierdzę, że początki są łatwe, o nie. Są w cholerę ciężkie. I wtedy najbardziej trzeba zaciskać zęby i myśleć o to dla kogo to robimy lub po co. Nie załamywać się niepowodzeniami. Nosić głowę wysoko i nie dać sobie na nią wejść. Zawierać nowe znajomości i starać się jak najwięcej ćwiczyć język. Nikt Cię nie będzie poprawiał, jeżeli go o to nie poprosisz, a ludzie zrozumieją, że się uczysz. Zaczynasz spotykać ludzi serdecznych. I nawet jeżeli Twój kontakt z nimi ogranicza się do „Hej, jak leci?” to i tak czujesz się dzięki temu lepiej. Po pracy można wyjść na spacer i przejść się ścieżkami wolnymi od psich kup i kurew wypisanych na ławkach. Spotyka się je, to prawda, ale w proporcjach odwrotnych do tych w Polsce. I wtedy przychodzi dzień na który czekasz. Dostajesz pierwszą wypłatę, i nie możesz się nadziwić: „Cholera, to nie takie trudne”. Zaczynasz oddychać głębiej. Zaczynasz żyć. Wysyłasz pieniądze dla rodziny, odkladasz. Naprawdę żyjesz. Nie masz dylematu czy kupić jeansy czy odłożyć na lekarza. Nie szarpiesz się o każdą złotówkę A to dopiero początek. Po czasie jesteś w stanie wynieść się od ludzi, którzy razem z Tobą wyjechali z pośredniaka/ znajomych / rodziny i zacząć żyć we słasnym kącie. A jeżeli mądry z Ciebie organizator, jeszcze zaoszczędzisz pieniądze. Ale dalej doskwiera Ci samotność, smutek i tęsknota. No chyba, że jesteś samotnikiem z wyboru. Ale jeżeli masz kogoś bardzo daleko, polecam Ci Drogi  Czytelniku zająć się czymś dodatkowym. To może być każda rzecz na świecie, która Cię absorbuje. Uprawianie sportu, rysowanie, czytanie – coś dzięki czemu nie będziesz myślał o tym jak daleko jesteś od najbliższych. Żyjemy w czasach, gdzie mamy telefony, komputery, skype’a i masę innych rzeczy i aplikacji dzięki którym możemy się kontaktować. Czasami smutno jest jednak czekać aż sam ktoś z siebie się do Ciebie odezwie, ale po tym dostrzegasz i doceniasz wartość tej niewielkiej grupy ludzi. Nie ilość. Jakość. Pamiętaj o tym. Tanie połączenia telefoniczne też znajdziecie żeby móc zadzwonić do babci na stacjonarny, nie martwcie się.

Ludzie.

Spotykasz się z ludźmi, którzy twierdzą, że Polacy to łyse świnie, które się tylko awanturują i chleją gorzoł. To od Ciebie zależy co zrobisz by zmienić (albo nie) ten wizerunek. Olejesz sprawę i będziesz robił swoje, pokazując ,że jesteśmy otwartymi ludźmi z którymi nie tylko można pić wódę i grać w karty ? Czy pokażesz czarnemu kto tu rządzi ? Musimy wspólnie uczyć się tolerancji, dzięki której umożliwimy sobie wspólne funkcjonowanie. Zachodnie multi-kulti nam w Polsce nie grozi, ale będąc tam musimy się nauczyć z tym żyć. Serio, przykro patrzeć kiedy stoisz w Lidlu w kolejce do kasy i słyszysz z przodu w polskim języku: „te zobacz, nie wiedziałem ,że małpy sadza się na kasie hehehehe” „-hehehe noooo typowo, typowo”. Przykro patrzeć, żal słuchać. Tym bardziej, kiedy jesteś sam/a i aż Cię rwie do kontaktu z ludźmi. Czasami lepiej odpuścić, a ludzi towarzyskich możesz poznać wszędzie. Trzeba tylko zrobić ten pierwszy, najtrudniejszy krok. Warto czytać i przeglądać strony na facebooku, gazety a także pytać ludzi (w pracy na kursie językowym – obojętne). Na pewno doradzą albo podsuną Ci pomysł gdzie się udać. Lubisz tańczyć zumbę ? Na pewno znajdziesz coś dla siebie. Pamiętaj, że wspólne zainteresowania to chyba najbardziej chwytliwa rzecz by poznać nowych znajomych. To Ty decydujesz z kim się zadajesz.

Co dalej ?

Dobre pytanie. Wyjazd do pracy za granicę umożliwia Ci w łatwiejszy sposób osiągnięcie poczucia stabilizacji finansowej Drogi Czytelniku. To oczywiste, że życie jest droższe, nie ulega to wątpliwości. Chętniej niż w Polsce zagraniczny pracodawca sprawdzi Cię na jakimś poważniejszym stanowisku. (Na rozmowach kwalifikacyjnych nie musisz udowadniać, że mówisz po angielsku, jeżeli odpowiadasz, że potrafisz. Nie ma durnych hasel „Proszę mi o sobie opowiedzieć. Najlepiej po angielsku”)  Po pewnym czasie stać Cię będzie na samochód, wymarzone wakacje z rodziną i rzeczy, na które nie mógłbyś sobie pozwolić żyjąc w ojczyźnie. Po ewentualnym przyjeździe uderzy Cię serdeczność ludzi, ich otwartość oraz fakt, że nawet jeśli jesteś pracownikiem budowlanym idącym w brudnych, umorusanych ciuchach – nikt nie zwróci na Ciebie uwagi. Nie zostaniesz wytknięty palcem i nazwany nieukiem, o nie. Ludzie tolerują się nawzajem i akceptują. Drugą stroną medalu są problemy z akceptacją nowego otoczenia, nowej sytuacji oraz brak najbliższych. Doskwiera szczególnie ostatnie, w momentach kryzysu, który często łapie ludzi będących za granicą, zdanych wyłącznie na siebie.  Zostanie w kraju  i podjęcie zajęcia na umowie o pracę w ostatnim czasie uznawane jest już za sukces. O godnych zarobkach dla szarego Kowalskiego można zapomnieć. Nie jestesmy nauczeni estetyki. To kłuje w oczy, głównie w dużych miastach, gdzie pięknie odrestaurowane budynki zasłaniane są bilboardami 200 na 300 metrów. 30% bezrobotnych to ludzie z wyższym wykształceniem, na których w urzędach pracy czeka zmęczona pani urzędniczka, która do zaoferowania ma otwarty urząd do 15. W czasach wzmożonej konkurencji ludzie nie zastanawiają się jak żyć, tylko jak przeżyć. Ale mamy ze sobą rodzinę, bliskich i karmimy się, myślą, że przyjdą lepsze czasy. Wsparcie bliskich jest nieocenione. Ale co w momencie kiedy bliskich zabraknie ?

PS: Moim zamiarem nie było gloryfikowanie zachodniego życia i pokazanie w jak wielkiej kupie mieszkamy, co część z Was na pewno mi zarzuci. W tym co pisałem starałem się być obiektywny, pytałem wielu osób, które żyją za granicami naszego kraju: Dlaczego wyjechali ? Co ich zaskoczyło ? Dlaczego nie wrócą/wrócą ? Odpowiedzi przewidziałem wcześniej, ale chciałem mieć pewnik. Ludzie nie chcą wrócić do pracy na kasie za 1200 zł netto i braku perspektywy rozwoju oraz regularnie oszukujących polityków. Życie na garnuszku rodziców w pewnym momencie jest po prostu frustrujące.  Ci, którzy chcą wrócić, chcą to zrobić wtedy, kiedy uznają ,że mają należyte zaplecze finansowe na zrealizowanie jakiegoś celu: dom, działalność, inwestycja. Młodzi Polacy kiedyś bali się głośno mówić o marzeniach. Żyli w przekonaniu, że są one tylko dla „tych z Ameryki” lub „tych z zachodu”. Nie.  To kłamstwo. Często jesteśmy lepsi od nich. Mamy lepsze pomysły, chce nam się bardziej i co najważniejsze zaczynamy to realizować. Szkoda,że tak rzadko u siebie w kraju jest to możliwe.

PS2: Obietnica wyborcza Donalda Tuska z 2007 roku mówiąca o powrocie Polaków z emigracji okazała się totalnym fiaskiem, tak samo jak transformacja ostatnich 20 lat. Efekty są porażające. No, ale mamy za to tematy do przeczytania takie jak: gender, komisja śledcza czy SMS-y do córki Premiera.

P.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Samotność w sieci

  1. Totalnie, w 100% zgadzam się – żyć za granicą jest dużo lepiej. Nie tylko prościej, po prostu atmosfera jest inna, ludzie są inni, jest miło i spokojnie, czysto 😉 Mam jednak podobne doświadczenia odnośnie tęsknoty za ludźmi… Nieraz powtarzałam najbliższym, że gdyby tylko przenieśli się i zamieszkali ze mną w życiu NIE wróciłabym do Polski… Polska potrafi być wspaniała, każdy Polak kocha mazury, nasze polskie wybrzeże i góry. Ale piękne miejsca są na całym świecie i do tego są to miejsca łatwiejsze do życia.

    Ps. super ‚pióro’ Sieku 😉

  2. Sieku, dobrze piszesz…Niektórym wydaje sie, ze emigracja to taka fifa-rafa, zarabiasz PUNCIAKI 😉 EUROSY czy DULARY i jest gites….jesli przeliczysz zarobki na zlotowki, rzeczywiscie- wydaje sie krocie, ale o czym zapominaja Ci, ktorzy zostali to to, ze waluta, ktora zarabiasz, jest waluta, ktora wydajesz.
    I jest dokładnie tak, jak piszesz, wyjscie cala rodzina do kina cie nie rujnuje, jezdzisz na wakacje, spelniasz swoje wieksze czy mniejsze zachcianki…ciezko pracujesz, wiec mozesz, dlaczego nie?znaczna czesc z nas juz nie pracuje na przyslowiowym „zmywaku”, wykonujemy prace, ktore sa zgodne z tym, co przez pare cudnych lat tlukli nam do glowy na studiach…a jak zachce sie nam isc na kurs kulinarny/fryzjerski/mechaniczny/obrobki metalu- to idziemy….znamy jezyk, znamy realia, nie jestesmy glupi

    decyzja o emigracji, w przypadku wielu z nas jest decyzja bardzo bolesna….ale najlepsza podjeta w doroslym zyciu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s