Kokytos

Ale to już było, można by zaśpiewać. Podsłuchy, taśmy, oskarżenia. Owszem było, ale nieco inaczej. Wtedy za aferę z taśmami pani Beger, premier Donald żądał przegłosowania wniosku o wotum nieufności dla rządu oraz samorozwiązania Sejmu. Co dzisiaj ? W podobnej sytuacji (ale z odwrotnej pozycji) umywa on ręce, unika niewygodnych pytań i lakonicznie komentuje na gorąco – „przykra sprawa”. Premier i jego klika trafili do rzeki Kokytos (jedna z mitologicznych rzek Hadesu. Kokytos tłum. „Oskarżony”). Czeka ich ciężki czas, trudne pytania i odpieranie zarzutów opozycji.

Największy uśmiech na mej grubej od tłustych żartów twarzy spowodował komentarz Pani Agnieszki Gozdyry: „No, przykra sprawa to jest oblać sobie kawą świeżą koszulę albo zaliczyć stłuczkę…”.  Miałkość premiera objawiła się nam również tym,że musieliśmy czekać do poniedziałku na pierwszą konferencję prasową. Z konferencji oczywiście nic konkretnego się nie dowiedzieliśmy, poza tym ,że sztukę mowy o wszystkim i o niczym Platforma Obywatelska i jej PR-owcy opanowali do perfekcji. Równie dobrze można było powiedzieć: „Proszę się nie obawiać, nic się nie stało, jesteście Państwo bezpieczni, prosze się rozejść, nad wszystkim panujemy, ludzie, którzy nagrali taśmy popełnią niedługo samobójstwo, do widzenia”. A my jako,że uważa się nas za kretynów i ciemny lud, powinniśmy powiedzieć: „Yes master” głosem Lorda Vadera.

Co do samych taśm, które na tą chwilę zostały opublikowanee myślę,że zbytnio nie ma się nad czym rozwodzić. Neutralny politycznie (w założeniu) Prezes NBP, który ma wspierać partię rządzącą pod warunkiem zdymisjonowania Jacka Rostowskiego (Ministra Finansów) oraz określanie Polski przez Bartołomieja Sienkiewicza jako „Państwo, które istnieje tylko w teorii” i stanu polskich inwestycji mianem „ch**, du** i kamieni kupy” mówią same za siebie. To kompromitacja. Tłumaczenie Premiera, że to język nieparlamentarny i luźna rozmowa, a zdania wyjęte z kontekstu to wstyd. Taki język to jest rynsztok. Nawet w burdelu się takiego języka nie używa.

W środę ABW wjechało jak czołg do redakcji „Wprost” rządając wydania taśm. Użyto siły wobec redaktora naczelnego Sylwestra Latkowskiego. W ten sposób własnie walczymy z nieprzychylnymi publikacjami w tym kraju. Dziennikarze solidaryzowali się w obronie tajemnicy dziennikarskiej. Chęć zgrania potrzebnych plików na drugi nośnik spotkało się z … komplikacją. Okazało się,że przez parę godzin przedstawiciele ABW mieli problemy ze skopiowaniem plików. Kolejna farsa. Na konferencji prasowej dzień później, do dziennikarskiego linczu dołączyła nawet Monika Olejnik. Premier tłumaczył się gorączkowo, ale do konkretów oczywiście nie doszło, a Bartołomiej Sienkiewicz zachował stanowisko. Zakopano pod dywan wszystko.

Grunt pod nogami już się spalił i teraz klika Pana Tuska płynie Kokytosem. Sondaże już w tej chwili okazują się bezlitosne dla PO,  ankiety z pytaniem o dymisję premiera zalały internet. a opozycja na czele z PiS i KNP  zaciera ręce. A to dopiero początek. Pytania o to kto nagrywał i ile jeszcze jest taśm przewijają się w każdym medium. Przy najczarniejszym scenariuszu Tusk Kokytosem („oskarżony”) dopłynie do Lete, kolejnej rzeki Hadesu. W tłumaczeniu: „zapomnienie”.

P.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s