Warszawskie Jerycho

Można narzekać, klnąć, obrażać się, albo jak kibice m.in. łódzkiego Widzewa – szydzić. Prawda jest jednak taka, że koło nosa przeszła nam  bardzo realna szansa na awans polskiej drużyny do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Marzenia o „piłkarskim raju jakim dla polskich klubów jest awans do tej części rozgrywek trzeba odłożyć na przyszły rok. Klątwa trwa  dalej, w przyszłym roku będzie to już 20 lat. A mogło być zupełnie odwrotnie, gdyby ktoś dopilnował roboty papierkowej…

Wygrany dwumecz z renomowaną drużyną Celticu Glasgow 6-1 wyraźnie pokazał, że dotychczasowe puste obietnice polskich  piłkarzy o awansie mają w końcu swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Znany rywal, mimo iż po przebudowie i z wieloma problemami nie stanowił żadnej wymówki. Kondycja calej polskiej piłki jest w głębokim kryzysie, więc zwycięstwa były na wagę złota, nie tylko dla piłkarzy, których morale na pewno urosły, ale także dla kibiców, dla których zwycięstwa polskich drużyn w europejskich pucharach nie są na porządku dziennym. I własnie wtedy, na stole pełnym wykwitnych potraw pojawiła się kupa.

Jak się okazało Bartosz Bereszyński, który w ubiegłorocznych rozgrywkach otrzymał czerwoną kartkę, obowiązany był do odbycia trzech spotkań zawieszenia. Wszystko byłoby w najlepszym porządku gdyby zawodnik został zgłoszony do rozgrywek II rundy eliminacyjnej z  zespołem St. Patricks. Nie zrobiono tego, więc zawieszenie automatycznie przeszło na następne spotkania, z wyżej wymienionym szkockim zespołem. W pierwszym spotkaniu Bereszyńskiego nie było w protokole meczowym. W drugim natomiast już był, co więcej w 86 minucie pojawił się na boisku. O tym, że występ odbył się bez większej historii wiedzą już wszyscy. Pojawił się problem ponieważ został zgłoszony błąd proceduralny. UEFA zajęła się sprawą możliwie szybko, tuż przed losowaniem par IV rundy. Po przedłużonej naradzie, Legia Warszawa została ukarana walkowerem 0-3. Szkoci którzy po dwóch kiepskich spotkaniach byli w grobowych nastrojach teraz… zagrają dalej o faze grupową z zespołem NK Maribor. Szok, niedowierzanie, a wszystko to przez ludzki błąd

W mediach zawrzało, nie tylko polskich. UEFA była bezlitosna. Rola Bereszyńskiego w meczu była symboliczna, wydawać by się mogło,że władze europejskiej piłki pokierują się zdrowym rozsądkiem i duchem sportu. Nic bardziej mylnego. Walkower 0-3. Kibice obarczyli winą UEFA i jej „skorumpowane władze” załatwiające sprawy przy „zielonym stoliku”, ale to władze Legii muszą uderzyć się w pierś. Niedopilnowanie formalności kosztowało klub (zakładając ewentualny awans) ok.  9 milionów euro ! Nikt nie kwestionuje dwóch świetnych spotkań i korzystnych wyników, ale organizacyjnie jesteśmy jeszcze w przedszkolu, a ktoś musi za niedopełnienie formalności/obowiązków odpowiedzieć.Jest to lekcja z której trzeba wyciągnąć wnioski. Obecnie Legia musi skupić się na Lidze Europejskiej, w której jakby nie patrzeć ma większe szanse zabłysnąć. Renoma pucharu jednak jest wyraźnie niższa. Cóż, mury Jerycha runęły od dźwięków trąb, a marzenia Legii przez ludzką nieopatrzność. O ile straty Legii da się policzyć w milionach euro, strat Jerycha nie jestem w stanie wycenić.

P..

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s