Farszawa-Stolica nieudolności

O Polsce znowu głośno. Tak,  niestety znowu w negatywnym świetle. Tak, niestety znowu winna jest polityka. A może własnie brak kontroli nad nią ?

Wybory samorządowe Anno Domini 2014, były najdroższymi wyborami w historii Polski. Około 291 milionów złotych zostało zainwestowanych w: główny system informatyczny, wydrukowanie kart wyborczych oraz i chyba przede wszystkim opłacenie kosztów pracy komisji wyborczych. Ciekawostką jest, że dotychczasowe najdroższe wybory w Polsce miały miejsce w 2006 roku i PKW wyznaczyło na nie ok. 118 milionów złotych. Państwowa Komisja Wyborcza tłumaczyła wzrost kosztów podwyżkami dla członków komisji, które sama zatwierdziła w lipcu bieżącego roku (A czemu nie?). Z danych wynika, że podwyżki po zmianach sięgały nawet ponad 100%. (A czemu nie?)

Kto był wykonawcą fantastycznego programu do liczenia głosów ? Ile pieniędzy za to dostał ? To są pytania, jakie często zadają sobie ludzie i na które postaram się odpowiedzieć. Otóż, w listopadzie 2013 roku Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła przetarg na Zaprojektowanie, wykonanie, wdrożenie kompleksowego systemu informatycznego Platforma Wyborcza 2.0 (PW2) wraz z administrowaniem, utrzymaniem, rozbudową i modyfikacją systemu. To oczywiście mogłoby się udać, gdyby nie fakt, że przetarg łamał 11 punktów regulaminu o zamówieniach publicznych. Dzielna komisja nie poddawała się, czego efektem było rozbicie projektu na mniejsze projekciki i projektunie. Pierwszy przetarg: „Zaprojektowanie i wykonanie witryn internetowych wyników głosowania i wyników wyborów wraz z prowadzeniem i administrowaniem” kosztujący 209 tysięcy złotych, wygrała firma Nabino, powstała w 2009 roku, o której nie wiadomo praktycznie nic poza tym, że w swoim portfolio posiada 8 zrealizowanych projektów, w tym m.in. dla MSWiA. Drugi przetarg: „Zaprojektowanie, wykonanie i rozbudowę modułów wyborów do Parlamentu Europejskiego, wraz z administrowaniem i utrzymaniem” za 493 tys. złotych do zrealizowania otrzymała firma Pixel Technology, która swego czasu też miała swoje za uszami w związku z wyborami. Przypadek ?

PKW ogłosiła kolejne drobne przetargi, z których najważniejszy: „Zaprojektowanie i wykonanie modułów do wyborów samorządowych 2014 wraz z administrowaniem i utrzymywaniem” , wygrala firma … Nabino, która stanęła samotnie do przetargu. Logicznym wytłumaczeniem braku zainteresowania firm, które mogłyby zrealizować projekt, jest fakt, że do wyborów od momentu ogłoszenia wyników przetargu pozostawały… 3 miesiące. Tak kompleksowego systemu, który działałby bezbłędnie, wraz z przeprowadzeniem odpowiednich testów, nie dało się zrealizować w tak krótkim czasie.  Nabino zaproponowało 493 tysięcy złotych za realizację projektu, a komisja zgodziła się na takie warunki (Pierwotnie na projekt przeznaczono więcej niż 500 tysięcy złotych). Pracę nad projektem rozpoczęła 23-letnia studentka z Łodzi, która w Nabino pracuje od… kwietnia bieżącego roku. Efekty pracy poznaliśmy w ubiegłym tygodniu. Szkoda, że o „poważnych zastrzeżeniach” co do pracy systemu mówiono już wcześniej. Nikt się tym nie zainteresował.

Człowiekiem odpowiedzialnym za informatyzację w Państwowej Komisji Wyborcze jest Romuald Drapiński – wicedyrektor ds. informatycznego systemu wyborczego i statystyki wyborczej w Zespole Prawnym i Organizacji Wyborów. Zamówienia publiczne mają to do siebie, że wybiera się praktycznie zawsze najtańszą opcję. Musimy oddać Stefanowi Jaworskiemu sprawiedliwość, byłemu już prezesowi PKW, że wielokrotnie prosił on władze o wyłączenie projektu systemu wyborczego z przepisów o zamówieniach publicznych, ponieważ uważał, że „…powodują one bardzo duże problemy przy projektach informatycznych”. Prosił bezskutecznie, oczywiście.

Chaos i bałagan jakie nastąpiły podczas liczenia głosów jest bardzo trudny do opisania. W całym kraju zaczęło dochodzić do kuriozalnych sytuacji. Pod siedzibą PKW, skrajna prawica zorganizowała manifestację, kwestionującą wiarygodność wyborów i żądając dymisji wszystkich członków PKW. (Jak się okazało domagano się skutecznie, do dymisji podali się wszyscy członkowie PKW) Ciężko wymienić wszystkie znaki zapytania, które nie tylko każą zastanowić się nad pojęciami : „Demokracja”  i „Wolne wybory”, ale również nad tym, jak nieudolnie wydawane są nasze ciężko zarobione pieniądze.

1) PKW podczas, gdy system działał nieudolnie, poinformowała, iż zaczyna „wprowadzać alternatywne systemy podsumowywania wyborów” – czyli stare dobre liczenie ręczne. Wiarygodne. (A czemu nie?)

2) System PKW ogłosił, że prezydentem Szczecina został Krzysztof Woźniak. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie znajdował się na kartach do głosowania…

3) Spot PKW informujący ludzi jak należy głosować był nieprzejrzysty. W spocie pada hasło: „na każdej z kart stawiasz X przy nazwisku kandydata”. Problem pojawiał się w momencie, gdy wyborcy w lokalach zamiast karty do głosowania, dostawali wielostronicową książeczkę. W myśl zasady „na kazdej z kart stawiasz X”, oddawali na kolejnych stronach nieważne głosy…

4) Ujawnione przez Przemysława Wiplera protokoły z posiedzeń PKW sygnalizowały na 3 dni przed wyborami „zaniepokojenie stanem przygotowania wyborczego programu informatycznego, są przykłady i sygnały z terenu że nie wszystko funkcjonuje należycie”. Członkowie PKW do ostatniej chwili zapewniali opinię publiczną, że wszystko funkcjonuje bez zarzutu.

5) Czyste ręce ministra administracji i cyfryzacji Andrzeja Halickiego: „Nie jestem odpowiedzialny za PKW. Komisja jest osobną i niezależną instytucją, grupą osób delegowaną przez trzy instytucje sądowe … sama zamawia sobie usługi”. Teraz zadajmy sobie pytanie: Czym zajmuje się ów minister ?

6) Rozbieżności między Wojewódzkimi Komisjami Wyborczymi a Państwowymi Komisjami Wyborczymi dochodziły do 130 tysięcy głosów (!?).

7) Głosy i protokoły przez wiele godzin oczekiwania pozostawały bez nadzoru. z16991643Q,Sala-konferencyjna-polnocnopraskiego-urzedu-posluz

fot. Kamil Ciepeńko

8) W czasie liczenia głosów doszło do włamań hakerów na serwery PKW.

9) Każdy mógł wygenerować sobie certyfikat i zalogować się do systemu liczącego głosy jako członek komisji. (A czemu nie ?)

10) Ewa Kopacz: „Wykluczam ponowne wybory”. Bronisław Komorowski: „To odmęt absurdu i szaleństwa politycznego! Żadnej powtórki wyborów nie będzie!” W podobnym tonie wypowiadali się szefowie trybunałów. Problem polega na tym, że to nie pani Premier i nie pan Prezydent decydują o tym czy wybory będą powtórzone. Decydują o tym sądy okręgowe, a wywieranie presji na nie, poprzez takie wypowiedzi można traktować jako nacisk na niezawisłe sądy.

11) W sześć miesięcy poparcie dla PSLu w Gdyni urosło o 1125%. Spoko.

12) Jeszcze większym kuriozum okazała się informacja, że po zliczeniu 80% protokołów (nie wliczając dużych miast) z sejmików wojewódzkich, w 10 województwach prowadził … PSL. Dzisiaj Polska, jutro cały świat.

13) W Chorzowie głosy oddawano do kontenera na śmieci, który był obklejony godłem.

e9e224d413e07e392a90dbc109e4355f3640bc8a

 Jeżeli ktoś ma jeszcze wątpliwości co do wiarygodności wyborów, polecam przejrzeć internet, który jest wolny od mediów głównego nurtu, które karmiąc nas pro-platformianą paszą wskazują jak mamy myśleć. Znajdziecie Państwo tam (w internecie) wiele więcej informacji na temat licznych znaków zapytania i kontrowersji dotyczących tegorocznych wyborów samorządowych. Przykro mi, ze nie byłem w stanie przytoczyć wszystkiego. Po tych wyborach należy sobie odpowiedzieć jednak na pytanie: Czy Polska, 25 lat po transformacji zmierza we właściwym kierunku ? Czy to wszystko właśnie tak ma wyglądać? Moja odpowiedź jest prosta: Nie. Polska demokracja skręciła właśnie w ciemny zaułek, gdzie juz niedaleko do „demokratycznych” państw takich jak Białoruś i Rosja, gdzie propaganda mediów, które zamiast patrzeć władzy na ręce, przybijaja jej piątkę, wyśmiewaja opozycję i manipuluje przekazem. Pokazuje jak mamy myśleć.

Tylko co teraz ? Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że każdy w przyszłym tygodniu wróci do porządku dziennego, oddając się sprawom prywatnym, pracy i innym obowiązkom, i niestety zapomni o tym, jak wiele błędów popełniono przy wyborach. Bo ludzie zapominają, nie chcą mieszać się w sprawy, na które w ich odczuciu nie mają wpływu. Dla większości polityka to spór PO z PiS i PiS z PO. To przykre, że władza po raz kolejny zaśmieje nam się w twarz, a my znowu spuścimy głowę, chowając ją w twarz. Po raz wtóry, kolejna afera zostanie zamieciona pod dywan. Ja jednak cały czas po cichu liczę, że pod tym dywanem nie ma już miejsca, a ludzie w końcu pójdą po rozum do głowy i zaczną upominać się o swoje prawa. Manifestacje, które miały miejsce w kilku miastach Polski, dają nadzieję, że nie wszystkim jest obojętne jak przeprowadzane są wybory, co dzieje się z naszymi pieniędzmi z podatków oraz kto i w jaki sposób rządzi Polską. Młodzi ludzie muszą odejść od Facebook’a i Twitter’a i pokazać, że ich definicja wolności to nie tylko możliwość kupienia Coca-Coli lub Pepsi, ale też patrzenie władzy na ręce, bo skoro media nie potrafią tego skutecznie robić, muszą to zacząć robić szarzy ludzie, świadomi problemu i głośno o tym mówić.A co się może stać w przeciwnym razie ? Staniemy się niewolnikami , a władza będzie bezkarna. Czyli to samo co jest teraz, tylko w jeszcze większym wymiarze. Ludzie, pobudka !

 P.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s