Pycha kroczy przed upadkiem

Prezydentem Polski został facet, którego jeszcze pół roku temu kojarzyła garstka ludzi. Andrzej Duda –  człowiek, który każdy z kampanijnych miesięcy wycisnął jak cytrynę, a sama kampania, która miała przebiegać jak mecz do jednej bramki, stała się prawdziwym gamechangerowym pościgiemCo najważniejsze jednak – niepotrzebne były fajerwerki by objąć urząd prezydenta. I nie piszę tego ze złośliwością. Wystarczyła sumienna praca każdego dnia, na początku od zapoznania Polaków z twarzą kandydata największej partii opozycyjnej, pobawienie się partyjnym equalizerem – przez wyciszenie w mediach prezesa Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza, którzy w wielu mediach uchodzą za krzykaczy i demony polskiej polityki – aż po debatę w stacji TVN, w której ten cichy, schludnie ubrany mężczyzna, agresywnie rozbijał gardę byłego już prezydenta – Bronisława Komorowskiego. Bądźmy szczerzy – Andrzej Duda nie uniknął błędów podczas tej kampanii, ale w zestawieniu z katastrofami medialnymi Komorowskiego, wypadł co najmniej dobrze i bardziej mu się chciało, czego przykładem może być fakt rozdawania kawy rano, po debacie. Proste, symboliczne, można powiedziec zabawne – ale świadczące o tym, że chęci były raczej po jego stronie. Na ile był to zamierzone działanie, na ile polecenie sztabu – tego nie wiem.

W kampanijniej drodze krzyżowej, Komorowski  zaliczył trzy upadki. Wizyta w Japonii, podczas której stanął na krześle i nazwał Generała Kozieja – Szogunem, odpowiedź „Zmienić pracę i wziąć kredyt” – na pytanie o to jak żyć za 2 tysiące złotych oraz scena z niepełnosprawną na wózku inwalidzkim, podczas której poznaliśmy suflerkę prezydenta –  Jowitę Kacik. Nawet jeżeli sceny z wieców były prowokacjami, Komorowski, jak na tak doświadczonego polityka wypadł w nich bardzo blado, a internauci byli dla niego bezlitośni. W porównaniu do wieców Andrzeja Dudy, które przebiegały raczej bez ekscesów, wiece Komorowskiego były dlań prawdziwą męką i dały obraz tego, że w spotkaniach z szarymi obywatelami nie ma on im tak naprawdę nic do zaoferowania – łącznie z rozmową. Na pewno nie pomogła mu również publikacja książki Wojciecha Sumlińskiego – „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”, którą również chciałem kupić i jak się okazało… nie mogłem! Pani w księgarni Matras powiedziała mi, że sprzedaż zostanie wznowiona po II turze wyborów.

Zwycięstwo Andrzeja Dudy to również pstryczek w nos dla mediów sprzyjających obozowi władzy. Tak znowu Gazeta Wyborcza. Tak znowu TVN. Te dwa kompletnie oderwane od obiektywności media, próbujące w ostatnich tygodniach dźwignąć ospałego prezydenta Bronisława w sondażach, pokazały tylko cynizm, obłudę i fakt, że z dziennikarstwem to nie mają nic wspólnego. Adam Michnik powiedział, że „nie oddamy Polski gówniarzom”, a i również „Lisie” okładki Newsweeka z tytułami: „Zamachowiec” i „Fałszerstwo wyborcze: Komorowski albo Kaczyński to realny wybór w drugiej turze” pokazały, że by utrzymać się na stołkach, ci ludzie gotowi są zrobić bardzo dużo, posuwając się nawet do kłamstwa. (Sprawa konta twitterowego Kingi Dudy, tak sprawnie omówiona przez aktora – Tomasza Karolaka z Tomaszem Lisem). Tego typu działania mogą nam sugerować, że współpraca polityków koalicji rządzącej z dziennikarzami działa/działała bez szkody dla żadnej ze stron.

Uważam, że II tura nie wygladałaby tak, gdyby nie fantastyczny wynik Pawła Kukiza w turze I, który stał się silnikiem napędowym frustracji i rozczarowania ekipą rzadzącą, z którą Komorowski (niestety dla niego) jest utożsamiany oraz chęcią jakichkolwiek zmian, szczególnie u młodych ludzi. Różnica w II turze na korzyść Andrzeja Dudy wśród ludzi do 29 roku życia wyniosła ponad 20%, co jest totalną przepaścią. Duda bardziej od Komorowskiego rozumiał tą grupę wiekową i potrafił do niej trafić w skuteczniejszy sposób.

Można się teraz mocno zastanowić – co jest większe: zwycięstwo Dudy ? Porażka Komorowskiego ? W moim tekście z 11 maja „Gniew narodu” pisałem, że prezydent Komorowski nie zrobił w tej kampanii nic, co mogłoby go choć trochę zbliżyć do zwycięstwa, a pycha jaką się wykazał, zepchęła go w przepaść, lub odmęty szaleństwa – jak sam zwykł mawiać. Andrzej Duda wykonał dużą pracę i dostał od Polaków duży kredyt zaufania. Szufladkowanie go już na starcie byłoby nie na miejscu. Dzisiaj Polacy nie obudzili się nagle w państwie wyznaniowym a o 6 rano nie dzwonił Antoni Macierewicz z pytaniem o to czy czytaliśmy już najnowszego „Gościa niedzielnego”, poprzedzonego paroma starymi, dobrymi zdrowaśkami. Styczniowe sondaże, według których Komorowski dzierżył 73% poparcia brzmią dzisiaj jak ponury żart, a roztrwonienie takiego zaufania w parę miesięcy to rzecz – wydawałoby się – niemożliwa. Ale z tymi niemożliwymi rzeczami tak już jest, ktoś powie, że coś jest niemożliwe, a potem zjawia się ktoś, kto to po prostu robi.

P.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Pycha kroczy przed upadkiem

  1. Pingback: Nowoczesna.PO | patrzę i nie wierzę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s