Taki mamy klimat

Sytuacja sprzed paru dni pokazuje nam, że nie trzeba znajdować się na Haiti , w Japonii czy Nepalu by przeżyć prawdziwe trzęsienie ziemi . Polityczny klimat Polski znalazł się pod wpływem rozległego niżu służb (nie wiemy niestety skąd nadciągnął), a wstrząsy sejsmiczne przy ul. Wiejskiej połączone z silnym wiatrem spowodowały wywianie niektórych polityków. Niestety prawdopodobne jest, że nie na długo. Tacy cyniczni ludzie zawsze znajdą sobie ciepłe miejsce w cieniu, przeczekując, by po kilku latach, kiedy ludzie zapomną, bo ludzie z reguły zapominają – uderzyć ponownie w politykę.

Ujawnienie 13 tomów akt z afery podsłuchowej przez Zbigniewa Stonogę spowodowało lawinę dymisji  w rządzie Ewy Kopacz. Głową zapłacili m.in. minister zdrowia – Bartosz Arłukowicz, minister skarbu – Włodzimierz Karpiński, ale także szef doradców politycznych premier Ewy Kopacz – Jan Rostowski i tak bardzo wyśmiewany w internecie – marszałek sejmu – Radosław Sikorski, który podobno opierał się najbardziej. Dziw nie bierze. Ktoś z aspiracjami na sekretarza generalnego NATO, w tej chwili musi zadowolić się  jako 1 w Bydgoszczy na listach do parlamentu, a i to nie jest jeszcze pewne. Rozczarowanie. Upadek.

Mnie jako szarego obserwatora martwi coś innego. Dlaczego rok po wybuchu afery, dowiadujemy się o szczegółach od biznesmena, który swoją sławę zbudował na inwektywach skierowanych w policję i rząd ? Co robiła prokuratura przez okrągłe 12 miesięcy  ?  Nie chcę oceniać Stonogi, uważam, że dobrze się stało, że akta ujrzały światło dzienne. By Polacy mogli „poczuć” jak to jest żreć obiad za 1300 zł w restauracji. Jak to jest „usuwać” kogoś ze stanowiska i jak bardzo mamy niską samoocenę jako Polacy –„Murzyńskość” – to już Radosław Sikorski. Pani poseł Bieńkowska z kolei uraczyła nas określeniem „idioci”. Bo przecież tylko „idioci” pracują za mniej niż 6 tysięcy złotych. Pieprzu dodaje obsceniczny język, w jakim te wszystkie rozmowy są prowadzone. Czasami można odnieść wrażenie, że rozmowa jest prowadzona w knajpie o średniej renomie w Sanoku (przy całym szacunku), niż w VIP roomie, jednej z droższych restauracji.

To przykre, że ludzie, którzy reprezentują obywateli zachowują się jak stado troglodytów. A chyba najsmutniejsze dla nas, ludzi, jest to, że gdyby nie Stonoga nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli, politycy nie zgłosiliby swoich dymisji i cała degrengolada trwałaby w najlepsze. Sprawa ciągnęłaby się latami, a koniec końców zostałaby umorzona przez prokuraturę, która pracując w tak opieszały sposób, przy tak ważnej sprawie – po prostu pluje Polakom w twarz. Nastąpiły jednak wstrząsy wtórne, które wywróciły scenę polityczną. Ileż to już było tego typu afer w Polsce. Gdy  taśmy wyciekły, afera nabierała rozpędu, ówczesny premier – Donald Tusk „nie lekceważył problemu” i miał odnieść się do niego po kilku dniach. Są jednak rzeczy ważne i ważniejsze. Posada w Brukseli czekała, trzeba było się wyprowadzić, a przecież wiemy jak to z przeprowadzkami jest. Dużo kurzu, przenoszenia, kto by chciał jeszcze sobie dodatkowo ręce brudzić. I tak sprawa sobie leżała. Aż do teraz.

Stonoga z dnia na dzień stał się bohaterem internautów. Został zatrzymany, konsekwencji nie poniesie prawdopodobnie żadnych. Dokumenty ściągnął podobno z chińskich serwerów na swój komputer (dzięki czyjej infrmacji nie wiadomo dotąd). Prokuratura musiała jednak coś zrobić, więc zatrzymali Stonogę na parę godzin, zarzutów jak dotąd mu nie postawiono. Niezrozumiałe dla wielu ludzi jest to, że posłowie koalicji PO-PSL wraz z wieloma dziennikarzami nawołują do linczu medialnego Stonogi, który obnażył tylko miałkość prokuratury. To wydaje się być ucieczką od głównego problemu, którym niewątpliwie jest zawartość taśm. Dodajmy, że decyzja Ewy Kopacz to nie „załatwienie problemu”, tylko „ucieczka z płonącego burdelu”.  Zdymisjonowani ministrowie niespecjalnie się przejęli i wybornie bawili się na imprezie u Ewy Kopacz w restauracji przy ulicy Parkowej. Kto wie, może i tam coś nagrywano ?Wybory parlamentarne za pasem. Po porażce PO w wyborach prezydenckich, które poprzedziła bardzo słaba kampania wyborcza Bronisława Komorowskiego, partia, którą trawią również wewnętrzne konflikty traci poparcie (w jednym z sondaży – 17% – najsłabiej od wielu lat), nie jest w stanie powstrzymać rosnącej presji i nagonki, głównie internetowej, gdzie młodzi ludzie wylewają nie tylko żale, ale głównie frustracje i złość na Platformę, która w ich odczuciu przez 8 lat zawiodła, przede wszystkim  pokolenie obecnych 30 latków.

Niefortunnie dobierane słowa, zatrudnianie „hejterów” internetowych, którzy mieli prowadzić nagonkę na opozycję, ale także twarze afer (m.in. zegarkowej ze Sławomirem Nowakiem), które po raz kolejny pojawiają się pomiędzy wierszami, nie służą utrzymywaniu nas – wyborców w przekonaniu, że nic się nie dzieje, choć zapewne chcieliby żebyśmy tak myśleli. Cały ten spektakl ma miejsce w scenerii polskiego „piekiełka” i główna rolą wiecznie uśmiechniętego Stonogi mogą przyprawiać Ewę Kopacz o ból głowy. Nic tak nie frustruje jak granie na nosie władzy, dodatkowo z wyszczerzonymi jak u Jokera zębami. Zawsze nam zostaje rozłożyć bezranie ręcę i zacytować posłankę Bieńkowską (który to już raz, ho ho)Sorry, taki mamy klimat”.

P.

Reklamy

Historia najlepszym sędzią na ziemi. 7 lat PO w Polsce.

To już 7 lat pod rządami Platformy Obywatelskiej (dalej w tekście – PO). 7 lat niejasności, niespełnionych obietnic i afer zamiatanych pod dywan. Problem PO polega na tym, że pod tym dywanem nie ma już wiele miejsca. W tekście przytaczam grzechy główne, których dopuściła się partia Donalda Tuska, a obecnie Ewy Kopacz. Tekst po przeczytaniu którego powinniście się dwa razy zastanowić podczas nadchodzących wyborów.

1) Afera stoczniowa

Operacja CBA pod kryptonimem „Hornet” ujawniła, że zorganizowany przez Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) oraz Agencja Rozwoju Przemysłu  (ARP) przetarg na zakup majątku stoczni w Gdynii i  Szczecinie od początku był ustawiony. Wysoko postawieni urzędnicy MSP i ARP lobbowali zakup przez tajemniczą firmę z Karaibów, za którą stali arabscy szejkowie- Stiching Particulier Fonds Greenrights.  Oświadczenia rejestracyjne i wpłacenie wadium miało mieć miejsce do 30 kwietnia, ale przesunięto je do 8 kwietnia, tego samego dnia wpłynęły pieniądze od katarskiego inwestora. Przypadek ? Fakt, że szef ARP – Wojciech Dąbrowski i Wiceminister Skarbu Państwa – Zdzisław Gawlik wiedzę na temat kontrachenta czerpali z  internetu daje dużo do myślenia. Ówczesny szef CBA – Mariusz Kamiński komentował przetarg w taki sposób: działania te prowadzone były nie tylko wbrew interesom ekonomicznym państwa, ale również wbrew zdrowemu rozsądkowi”, co wydaje się być zbyt lekką oceną. To była kompromitacja. „Rz” opisujac aferę wskazała, że w transakcji brał udział Abdul Rahman El-Assir – libański handlarz bronią, który miał nawet wpłacić  w.w. kwotę wadium w imieniu katarskiej firmy.  Do tego dochodzą liczne nieprawidłowości m.in. z wyborem Jacka Goszczyńskiego na wiceprezesa ARP z pominięciem procedury konkursowej. Mimo, że Donald Tusk zapewniał, że władze państwowych spółek nie będą wybierane „w zaciszu gabinetów politycznych”, do konkursu na stanowisko wiceprezesa ARP nie doszło. Wyboru dokonał minister skarbu państwa – Aleksander Grad, który o całej aferze z przetargiem wiedział. W internecie można znaleźć bez problemu stenogramy rozmów, z których jasno wynika, że korupcja na wysokich szczeblach władzy to nie „wymysł internetowych hejterów”, ale smutne fakty.

2) Afera hazardowa

Afera ujawniona na łamach „Rzeczpospolitej” w 2009 roku wraz ze stenogramami rozmów ówczesnego szefa klubu parlamentarnego PO – Zbigniewa Chlebowskiego z jednym z biznesmenów branży hazardowej – Ryszardem Sobiesiakiem. W rozmowach brali udział również umawiający spotkania znajomi Chlebowskiego oraz lobbysta – Jan Kosek. W sprawę mocno zaangażowany był pełniący wówczas funkcję ministra sportu i turystyki – Mirosław Drzewiecki, który m.in. wysyłał pismo do wiceministra finansow o wykreślenie z ustawy obciążeń niekorzystnych dla biznesmenów. Politycznym efektem było m.in. odwołanie ze stanowiska szefa CBA – Mariusza Kamińskiego, w trybie przyspieszonym uchwalono również ustawę hazardową. W międzyczasie wyszły kolejne niewygodne fakty dotyczące m.in. intensywne próby  Mirosława Drzewieckiego i jego asystenta Marcina Rosoła włączenia do władz totalizatora Magdaleny Sobiesiak, córki Ryszarda Sobiesiaka, który jak się okazało później ma wielu znajomych na wysokich szczeblach władzy.  Przeprowadzono śledztwo, które nie wykazując większych nieprawidłowości zostało później umorzone, co w szeregach Prawa i Sprawiedliwości określono mianem skandalu.

3) Sprzedaż lasów

Podczas gdy media głównego nurtu obśmiały Krystynę Pawłowicz za pałaszowanie sałatki, w Sejmie podjęto próbę zmiany Konstytucji, w myśl której w momencie, w którym wymagałoby tego „dobro publiczne” można by sprzedać Lasy Państwowe, co w chwili obecnej jest niemożliwe. Według rządu PO „dobro publiczne” to np. załatanie chociaż w części tonącej w długach III RP, lub wypłata odszkodowań za mienie odebrane Żydom przez Niemców i Sowietów. Komorowski złożył taką obietnicę w 2009 roku. Tajna notka ambasadora USA w Polsce ujawniona przez WikiLeaks nie pozostawia złudzeń :

„Jeśli chodzi o regulację kwestii restytucji mienia odebranego w czasie II wojny światowej i epoce komunizmu, Komorowski wyraził zaniepokojenie związane z kryzysem finansowym, który według niego zmienił nieco okoliczności. Niemniej jednak powiedział, że premier Tusk zmusi niepokornych ministrów, m.in. rolnictwa i ochrony środowiska, do tego by „dołożyli się do rekompensat” sprzedając państwowe lasy i nieruchomości”. 

Nie było o tym tak głośno jak o sałatce z rybą pani Pawłowicz, prawda ?

4) Traktat Klimatyczny

Posłużę się tym samym cytatem, który podawałem w poprzednim tekście. Dr Teluk z 2012 roku:

„Nasz kraj nie prowadzi profesjonalnego lobbingu swoich interesów narodowych w Brukseli. (…) Polscy politycy są albo słabymi negocjatorami, albo działają z premedytacją, za obietnice jakichś lukratywnych miejsc w Brukseli po zakończeniu kadencji.”

Dzisiaj już wiemy, że Donald Tusk jest przewodniczącym Rady Europejskiej, a dzięki Nigelowi Faragowi mamy świadomość ile zarabia (300 tysięcy euro). Ja wiem, to kolejny zbieg okoliczności. Podpisując w 2008 roku traktat klimatyczny, podpisał wyrok śmierci  na polską energetykę, która opiera się na węglu. Kopalnie od lat mają problemy, a  ile firm upadło lub zbankrutowało dzięki tej decyzji niewiadomo. Wiemy natomiast, że od paru lat rezlizowany jest scenariusz „wygaszania” kopalni. Sukces jakim określono dogadanie się między Premier Ewą Kopacz i związkami górniczymi jest tylko chwilowy. Podejrzewam, że wszystko runie po wyborach. Zbiegiem okoliczności oczywiście.

5) Stawka Vat + podniesienie wieku emerytalnego

Jednym z punktów programu gospodarczego Platformy Obywatelskiej był brak zgody na podwyższanie podatków i zapowiedź ich obniżania. Lata rządów Donalda Tuska pokazały, że są to obietnice bez pokrycia. Wzrost stawki VAT do 23%, oraz wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat to po prostu wstyd i grabież ludzi z emerytur.

6) OFE

Poza wydłużeniem wieku emerytalnego, reforma emerytalna to koleje okradanie Polaków. Mówiąc wprost: ZUS część pieniędzy ze składek przekazuje do OFE, które pożyczają je rządowi, który dotuje z nich ZUS, ponieważ ZUSowi brakuje pieniędzy na wypłatę emerytur, m.in. dlatego, że oddał je przed chwilą do OFE. Czyli ZUS dostaje od rządu pieniądze, które przed chwilą miał w ręku jako zupełnie nieoprocentowane – tyle, że teraz musimy jeszcze zapłacić procent dla OFE za pożyczenie tych pieniędzy rządowi. Kręci się.

7) Afera podsłuchowa

14 czerwca „Wprost” opublikował stenogramy z nielegalnie podsłuchany rozmów wysoko postawionych ludzi. Podsłuchane rozmowy zostały nagrane w warszawskich restauracjach.

Dramat I aktu. Rozmowa Ministra Spraw Wewnętrznych – Bartołomieja Sienkiewicza z Prezesem NBP – Markiem Belką. W rozmowie brał udział również szef gabinetu Belki – Sławomir Cytrycki. Rozmowa dotyczyła odwołania Ministra Finansów-Jacka Rostowskiego oraz potencjalne możliwości finansowania przez NBP deficytu budżetowego.

Dramat II aktu z udziałem Radosława Sikorskiego. Jego słowa  (Sikorskiego) do Jacka Rostowskiego:

„Wiesz, że polsko-amerykański sojusz to jest nic niewarty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa… bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją, i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy. Kompletni frajerzy „

zostały nie tylko w Polsce uznane za skandal.  Pojęcie, które padło później „Murzyńskość” opisujące polską niską samoocenę i płytką dumę powinno zakopać Sikorskiego jako polityka na lata. Nic takiego miejsca nie miało, a Radek ma się świetnie piastując rolę Marszałka Sejmu.

Rozmów było więcej, m.in. Sławomira Nowaka (b. minister transportu) z Andrzejem Parafianowiczem (b. wiceminister finansów) oraz Pawłem Grasiem (b. rzecznik prasowy rządu) i Dariuszem Jackiem Krawcem (Prezesem PKN Orlen).

18 czerwca funkcjonariusze ABW i prokurator wkroczyli do siedziby „Wprost” i zażądali wydania taśm.  Redaktor naczelny „Wprost” Sylwester Latkowski odmówił powołujac się na konieczność zachowania tajemnicy dziennikarskiej. Pomimo siłowych prób odbicia nośników, funkcjonariusze ABW opuścili redakcję bez nich. Summa Summarum „Wprost” przekazal je później do ABW. Tak walczy się z niewygodnymi faktami. We wrześniu prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie domniemanych nadużyć przez Marka Belkę i Bartołomieja Sienkiewicza.

8) Afera Amber Gold/Układ Gdański

Latem 2012 wybuchła afera w sprawie piramidy finansowej Amber Gold, która oferowała lokaty w złoto i kusiła wysokim zyskiem. 18 tysięcy poszkodowanych i ok. 850 mln złotych ich strat to bilans śledztwa. Dziwne jest to, że Amber Gold działała bez przeszkód mimo faktu, że jej właściciel posiadał na swoim koncie już 9 wyroków w zawieszeniu za oszustwa podatkowe. Nie płacił regularnie podatków i nie składał sprawozdań finansowych, na co dziwnie chętnym okiem spoglądały: urząd skarbowy, prokuratora i sądy.

Po czasie wyszło na jaw, że w liniach lotniczych OLT, których właścicielem był Amber Gold, pracował … syn Donalda Tuska – Michał. Andrzej Jaworski z PiS powiedział, że młody Tusk zarabiał więcej niż dyżurny portu, który odpowiada za bezpieczeństwo pasażerów a pracę dostał po nominacji politycznej.  Jaworski wspominał również, że zatrudnienie Tuska ma bezpośrednie powiązanie z „Układem gdańskim”, który jest swoistym środowiskiem polityczno-biznesowym do którego należą m.in. Paweł Adamowicz (prezydent Gdańska), Ryszard Milewski (skompromitowany sędzia),  prokuratorzy – Bogdan Szegda i Dariusz Witold Pogorzelski i wielu innych jak Andrzej Kowalczyk (pełnomocnik marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka), który stoi za organizacją futbolowych spotkań PO.

9) Jest tego więcej

Wszystkich afer nie sposób wymienić, zbieranie materiałów zajęłoby lata (całkiem szczerze), jest jednak wiele innych sytuacji co najmniej dwuznacznych, godnych uwagi. Ubiegły rok zdominowany był również dzięki Radosławowi Sikorskiemu (tak, to ten Marszałek Sejmu), który w ramach rekompensaty za wyjazdy poselskie swoim prywatnym samochodem dostał zwrot blisko 80 tysięcy złotych. Mimo posiadania limuzyny rządowej i ochrony BOR-u, zdołał wyjeździć bardzo dużo. Można śmiało powiedzieć, że Marszałek jest wzorem aktywności poselskiej. W świetnym artykule z „Wprost” pod tytułem „Sikorski:Kierowca widmo” przyjrzano się troszkę uważniej jego faktycznej atywności, której… nie stwierdzono. Prokuratura rejonowa: Warszawa – Śródmieście odrzuciła wniosek o wszczęcie śledztwa, nie podając powodów. Ten sam Radek płacił swojemu brytyjskiemu koledze i dyplomacie – Charlesowi Crawfordowi za konsultacje jego wystąpień i poprawki. Ile ? Za 14 przemówień, takie tam około 250 tysięcy złotych.

Ustawianie przetargów, wydawanie pieniędzy dwukrotnie lub trzykrotnie większych niż w założeniu (Stadion Narodowy) i inne defraudacje, nepotyzm, psychopatyczne wystąpienia Stefana Niesiołowskiego i kompromitacje Grzegorza Schetyny. 3 miliony Polaków za granicami kraju szukający godnego życia i na koniec bilion długu publicznego, który stale rośnie.

To wszystko wierzcholek góry lodowej afer, które zdominowały rządy PO. Jesienią ich władza może przejść do skansenu. Historia tak jak kij, ma dwa końce, a koniec końców przychodzi czas na refleksję, ocenę i przemyślenia. Przecież historia jest najlepszym sędzią na ziemi.

P.

O obrońcach sfer niebieskich

To, że stacja TVN to najbardziej skretyniała telewizja w Polsce wiedziałem już od dawna. Nie pomaga im nawet to, że raz w roku puszczają „Gliniarza z Beverly Hills 3”. TVN to telewizja reżimowa, oczerniająca partie stojące w opozycji, oszukująca i przedstawiająca kompletnie nieprawdziwy obraz widzom. Co mnie jednak najbardziej boli, to fakt, że z dziennikarskiej sztuki, która przeciez do najłatwiejszych nie należy zrobili propagandowe gówno w stylu Korei Północnej. Trochę im do tego państwa brakuje, ale są na najlepszej drodze.

Lubię Przemysława Wiplera. Lubię go za to, że jest taki fajny, normalny facet jak ja. To super mega inteligentny gość, który nie dmuchał w kaszę. Zestawiając go z klaunami i muppetami polskiej polityki jak Tomasz Szczerba, Stefan Niesiołowski czy Krzysztof Kosiński wypada jak Lamborghini przy Polonezie. Podzielałem jego zdanie w sprawie „śmieciowego jedzenia”, ozusowania umów zleceń i z olbrzymią ciekawością oczekiwałem końca sprawy o rzekome pobicie policjantów na ulicy Mazowieckiej ubiegłego roku. Z raportu policji i aktu oskarżenia wynika, że będący pod wpływem alkoholu (i nieznanych mocy) poseł Wipler opierał się dzielnie nadludzką siłą 6 stróżom prawa. Z dokumentów tych wynika również, że poseł obrażał, zaczepiał, zszargał i potargał mundur policjanta. Sam zainteresowany ubiegał o udostępnienie i pokazanie taśm z monioringu, na których rzekomo miała mieć miejsce cała sytuacja. Po roku czasu tabloidy dotarły do taśm i postanowiły je opublikować. To co można zaobserwować na taśmach jest zgoła odmienne od tego czym postanowił uraczyć nas ówczesny szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – Bartołomiej Sienkiewicz (Hmmm czy to nie ten od afery taśmowej ?!) .”Sprawa jest oczywista” – powiedział. W najbliższym czasie będzie musiał sie wytłumaczyć ze swoich słów oraz z tego, że publicznie chwalił policjantów za wykonaną akcję i niejako wydał wyrok na Wiplera. Pełniąca funkcję Marszałka Sejmu, a obecna Pani Premier – Ewa Kopacz, również miała dostęp do nagrań i o dziwo nie postanowiła zbadać sprawy.  Gdyby taśmy wyciekły w ubiegłym roku „wybuchłby kryzys rządowy” – mówi Wipler. I ma rację. Reżimowe media: TVN, Gazeta Wyborcza i jej portal gazeta.pl w mniejszy lub większy sposób próbowały odwrócić kota ogonem. Szczytem tej wielkiej propagandowej kupy były „Fakty po faktach” w TVN, gdzie Grzegorz Kajdanowicz zrobił z siebie idiotę, lub został nim na polecenie „góry”. Siedzący naprzeciwko niego Przemysław Wipler, doświadczony w rozmowach na żywo raz po raz obnażał braki i niewiedzę Kajdanowicza niczym rasowy bokser obijający młokosa. Kajdanowicz przerywał, zadawał kolejne pytania, prowokował, ale nie dał rady zmusić Wiplera do błędu. Kompromitacja całej stacji stała się faktem i liczę na to, że ludzie, którzy oglądali program pójdą po rozum do głowy i zastanowią się czy „moja ulubiona stacja serwująca moje ulubione seriale” jest rzetelną, informującą bezstronnie o sytuacji w Polsce i na świecie czy skrzętnie skonstruowaną machiną do lobbowania i elementem demagogii rządzącej koalicji.

Reasumując: Policja i jej przedstawiciele kłamali i bezpodstawnie oskarżali Przemysława Wiplera. Funkcjonariusze nadużyli swojej władzy za co powinni zostać stosownie ukarani. Z nagrań wideo wynika, że oprócz policjantów w mundurach, na miejscu zdarzenia znajdują się ludzie ubrani „po cywilu”. Policjanci ? Zaprzeczono temu. Więc kto ? Przechodnie ? Święty Mikołaj ? Cała sprawa śmierdzi okrutnie. Rok czasu wycierano podłogę Wiplerem, ubliżano, wypominano jego „niedyspozycję” (ostatni raz bodajże  w programie Moniki „Stokrotne dzięki” Olejnik, gdzie rozmawiano również z Piotrem Guziałem). Jak wspominał wielokrotnie poseł: picie alkoholu nie jest w Polsce zabronione, a czy komuś to przystoi czy nie, to inna sprawa. Jestem zdania, że w wolnym czasie mogę robić co chcę i nikt nie ma prawa w to ingerować. Niestety coraz częściej Państwo jako instytucja chce ingerować w prywatne sprawy obywateli. Ja się na to nie godzę. Nie godzę się również na indoktrynację mediów, sugerujacych ludziom w jaki sposób mają myśleć. Wierzę, że Przemysław Wipler, dzięki swojemu uporowi doprowadzi do końca tą sprawę i nie da jej zamieść pod dywan tak jak zrobiono to z aferą taśmową w redakcji „Wprost”. Dzisiaj wypiję zdrowie wszystkich tych dla których najbardziej gorzka prawda jest lepsza niż najsłodsze kłamstwo serwowane przez reżimowe media.

P

Kokytos

Ale to już było, można by zaśpiewać. Podsłuchy, taśmy, oskarżenia. Owszem było, ale nieco inaczej. Wtedy za aferę z taśmami pani Beger, premier Donald żądał przegłosowania wniosku o wotum nieufności dla rządu oraz samorozwiązania Sejmu. Co dzisiaj ? W podobnej sytuacji (ale z odwrotnej pozycji) umywa on ręce, unika niewygodnych pytań i lakonicznie komentuje na gorąco – „przykra sprawa”. Premier i jego klika trafili do rzeki Kokytos (jedna z mitologicznych rzek Hadesu. Kokytos tłum. „Oskarżony”). Czeka ich ciężki czas, trudne pytania i odpieranie zarzutów opozycji.

Największy uśmiech na mej grubej od tłustych żartów twarzy spowodował komentarz Pani Agnieszki Gozdyry: „No, przykra sprawa to jest oblać sobie kawą świeżą koszulę albo zaliczyć stłuczkę…”.  Miałkość premiera objawiła się nam również tym,że musieliśmy czekać do poniedziałku na pierwszą konferencję prasową. Z konferencji oczywiście nic konkretnego się nie dowiedzieliśmy, poza tym ,że sztukę mowy o wszystkim i o niczym Platforma Obywatelska i jej PR-owcy opanowali do perfekcji. Równie dobrze można było powiedzieć: „Proszę się nie obawiać, nic się nie stało, jesteście Państwo bezpieczni, prosze się rozejść, nad wszystkim panujemy, ludzie, którzy nagrali taśmy popełnią niedługo samobójstwo, do widzenia”. A my jako,że uważa się nas za kretynów i ciemny lud, powinniśmy powiedzieć: „Yes master” głosem Lorda Vadera.

Co do samych taśm, które na tą chwilę zostały opublikowanee myślę,że zbytnio nie ma się nad czym rozwodzić. Neutralny politycznie (w założeniu) Prezes NBP, który ma wspierać partię rządzącą pod warunkiem zdymisjonowania Jacka Rostowskiego (Ministra Finansów) oraz określanie Polski przez Bartołomieja Sienkiewicza jako „Państwo, które istnieje tylko w teorii” i stanu polskich inwestycji mianem „ch**, du** i kamieni kupy” mówią same za siebie. To kompromitacja. Tłumaczenie Premiera, że to język nieparlamentarny i luźna rozmowa, a zdania wyjęte z kontekstu to wstyd. Taki język to jest rynsztok. Nawet w burdelu się takiego języka nie używa.

W środę ABW wjechało jak czołg do redakcji „Wprost” rządając wydania taśm. Użyto siły wobec redaktora naczelnego Sylwestra Latkowskiego. W ten sposób własnie walczymy z nieprzychylnymi publikacjami w tym kraju. Dziennikarze solidaryzowali się w obronie tajemnicy dziennikarskiej. Chęć zgrania potrzebnych plików na drugi nośnik spotkało się z … komplikacją. Okazało się,że przez parę godzin przedstawiciele ABW mieli problemy ze skopiowaniem plików. Kolejna farsa. Na konferencji prasowej dzień później, do dziennikarskiego linczu dołączyła nawet Monika Olejnik. Premier tłumaczył się gorączkowo, ale do konkretów oczywiście nie doszło, a Bartołomiej Sienkiewicz zachował stanowisko. Zakopano pod dywan wszystko.

Grunt pod nogami już się spalił i teraz klika Pana Tuska płynie Kokytosem. Sondaże już w tej chwili okazują się bezlitosne dla PO,  ankiety z pytaniem o dymisję premiera zalały internet. a opozycja na czele z PiS i KNP  zaciera ręce. A to dopiero początek. Pytania o to kto nagrywał i ile jeszcze jest taśm przewijają się w każdym medium. Przy najczarniejszym scenariuszu Tusk Kokytosem („oskarżony”) dopłynie do Lete, kolejnej rzeki Hadesu. W tłumaczeniu: „zapomnienie”.

P.