Nienawidzę małych dzieci

Dzisiaj, tj. 11.01.2015 odbędzie się 23 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (dalej: WOŚP). Wszystkie miasta w Polsce zostaną zdominowane przez wolontariuszy z charekterystycznymi puszkami, do których miliony ludzi wrzuci miliony złotych. Całość będzie transmitowana w radiu, telewizji, internecie. Przygotowano szerego koncertów, atrakcji, zabaw dla najmłodszych. A wszystko to dla dzieci. No właśnie i tu pojawia się problem…

Zacznę od tego, że każda inicjatywa niosąca za sobą pomoc drugiej osobie, a w szczególności małym, Bogu ducha winnym dzieciom jest szlachetna i wspaniała. Uważam również, że każdy pracujący Polak, płacący podatki, nie płaci ich po to, żeby było co rozkraść, tylko po to, żeby szpitale byly zaopatrzone m.in. w sprzęt medyczny wysokiej jakości, który ma umożliwić leczenie i ratowanie ludzkiego życia. Świadczy to w takim razie o nieudolności polskiej służby zdrowia. Zachwalający rząd tylko i wyłącznie potwierdza ten fakt, zdejmując z siebie jako rządzących odpowiedzialność.  Ta piękna inicjatywa, którą rozpoczął Pan Owsiak musi mieć ręce i nogi, pod którymi nie wali się grunt. A w ostatnim czasie wokół jego osoby i WOŚP-u więcej kontrowersji niż szlachetnego działania.

O co chodzi ? Nie do końca wiadomo. A skoro nie wiadomo o co chodzi, chodzi zawsze o pieniądze. WOŚP na przestrzeni lat stał się koncernem, maszyną do zarabiania… tfuuu zbierania pieniędzy na sprzęt do leczenia małych dzieciaków, a w ostatnim czasie i seniorów. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie tajemnice Owsiaka i rosnąca ciekawość tzw. przez Owsiaka hejterów – tych, które zawsze węszą nie tam gdzie trzeba i zadają niewygodne pytania. Przyznam szczerze, że zainteresowałem się tematem po incydencie jaki miał miejsce 8 stycznie bieżącego roku. Na konferencji prasowej WOŚP, po zadaniu jednego z takich „niewygodnych” pytań Sz. P. Owsiak raczył wskazać na dziennikarza TV Republika – Redaktora Michała Rachonia i nakazać go wyrzucić z sali, obrzucając inwektywami typu: „żul” i puszczając w odpowiedzi na jego pytanie prześmiewczy film o pracodawcy tegoż dziennikarza. Nawet na Białorusi zachowują pozory. Odpowiedzi na zadanie pytanie dziennikarz nie otrzymał, a następnie został wyprowadzony przez panów przypominających kibiców Ruchu Radzionków. Niby nic wielkiego, ale świadczy to po pierwsze o tym, że solidarność dziennikarska należy do przeszłości (1)wolność słowa? w normalnym kraju, dziennikarze zbojkotowaliby tę konferencję i 2) art. 43 prawa prasowego mówi: „kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”) i po drugie, że sam wystawia się na świecznik, dając do zrozumienia: Nie powiem Wam prawdy o moich interesach.

Niedługo wcześniej, Tomasz Lipiński, muzyk zespołów: „Brygada Kryzys” i „Tilt” był mocno rozczarowany, w momencie gdy odkrył, że część artystów pobiera pieniądze za granie z WOŚP. Oto jego wpis z  Facebooka:

„Kiedyś rokrocznie występowałem na koncertach WOŚP, całkiem za darmo, przejęty wyrządzanym dobrem. Nawet zwrotów za podróż nie brałem. Do czasu, gdy dowiedziałem się w garderobie od członków pewnego, wtedy bardzo popularnego kabaretu, że dla nich ten dzień to prawdziwe żniwa: objeżdżają kilka podwarszawskich miejscowości, w każdej występują, a za każdy występ inkasują sowite honorarium. Najpierw nie uwierzyłem, w końcu Owsiak zawsze twierdził, że wszyscy grają za darmo, Hołdys piętnował itd…

Kiedy później dzwoniono do mnie z różnych lokalnych komitetów WOŚP, odpowiadałem, że to zbyt dla mnie dwuznaczna moralnie sytuacja, by brać udział w tym przedsięwzięciu. Na co za każdym razem słyszałem odpowiedź: „No ale my przecież Panu zapłacimy ile Pan będzie chciał”.

Piotr Wielgucki, znany bloger, działający pod pseudonimem „Matka Kurka” został zwolniony z 2/3 zarzutów w procesie karnym o pomówienie, wytoczonym przez samego Owsiaka.  Według Owsiaka, Wielgucki naraził WOŚP na utratę zaufania publicznego, pomówienia jego samego, nazywając go m.in. „królem żebraków” i „romskim maczo”, sąd uznał go winnym jednak znieważenia prezesa WOŚP w swoim trzecim tekście: „Jerzy Owsiak, król żebraków i łgarzy pracuje na nowy tytuł – hiena cmentarna”, nazywając Owsiaka właśnie „hieną cmentarną”. Bloger domagał się ujawnienia ksiąg rachunkowych WOŚP-u, bezskutecznie. Nie ostudziło to jednak jego zapału do opublikowania kolejnych, kompromitujących Owsiaka danych. Według nich, Lidia Niedźwiedzka-Owsiak została zatrudniona przez Jerzego Owsiaka na stanowisko dyrektora do spraw medycznych, za bagatela 9 tysięcy złotych miesięcznie. To jeszcze nic. Podczas tzw. Konwentu Fundatorów, w skład którego wchodzi małżeństwo Owsiaków oraz: Bohdan Maruszewski, Piotr Burczyński, Paweł Januszewicz, Walter Chełstowski, Beata Bethke,  z czego dwoje ostatnich od lat nie uczestniczy w posiedzeniach, powołano do życia spółkę „ZŁOTY MELON”. Uwaga, teraz finał: Jerzy Owsiak został prezesem i jedynym członkiem zarządu, a Lidia Niedźwiedzka-Owsiak została przedstawicielką Fundacji WOŚP, z kolei obydwoje głosowali za wykupieniem przez Fundację WOŚP za 1,5 miliona złotych wszystkich udziałów w spółce „Złoty Melon”. Sprzedaż udziałów jako prezes zatwierdził kto ? Właśnie. Jerzy Owsiak został zarówno sprzedającym jak i kupującym udziały w spółce „ZŁOTY MELON”.  Cytat z bloga MatkaKurka:

„Jerzy Owsiak sam siebie zatrudniał na stanowisku dyrektora graficznego spółki „Złoty Melon” i sam sobie wypłacał wynagrodzenie (około 13 tysięcy złotych brutto/miesięcznie). Zapytany w Sądzie o ten stan rzeczy stwierdził, że nie pamięta, czy jest prezesem „Złotego Melona” i kto go zatrudnił na stanowisku dyrektora graficznego”

Jako prezes spółki, Owsiak podpisywał sam ze sobą oraz ze swoją żoną Lidią umowy o dzieło lub zlecenia.  Obydwoje również zlecali usługi prywatnej firmie Lidii Niedźwiedzkiej-Owsiak – „MRÓWCE CAŁEJ”.

Ekspresywność, pomysłowość, charyzma – to cechy, które Owsiak eksponuje podczas każdego finału WOŚP-u do granic możliwości mimo przeszło sześćdziesiątki na karku (nie wypominając, broń Boże), jednak z biegiem lat, zaczęło to działać w zupełnie odwrotną stronę. Godziny telewizyjnych transmisji, pomoce BOR-u, straży pożarnej, setki funkcjonariuszy policji,  a ostatnio ? Lot F16. Skąd na to pieniądze ? Spójrz na swoją kieszeń, biedny podatniku. Nikt nie pokusił się o bilans zysków i strat jednego WOŚP-owego zrywu, a powinien. Wtedy nagle okaże się, że fundacja Anny Dymnej, działająca po cichu, bez zbędnego rozgłosu czy Caritas mozolnie sprzedający swoje świeczki, jest dwa razy bardziej efektywny od efektownego show, jakim stał się WOŚP.

Problem Owsiaka polega na tym, że nie chce powiedzieć prawdy: „Tak biorę za to pieniądze. Tak zarabiam na tym ja i moja rodzina”. Gdyby stanął w obliczu kamer i powiedział jak się sprawy mają, a nie ukrywał za „tajemnicą handlową” i dopuszczał metod rodem z komunizmu, wyrzucając niewygodnego dziennikarza za próg, nie byłoby nagonki i jego obecnych problemów. Kłopot jest też w tym, że przy tak wielkim udziale mediów, które gloryfikują Owsiaka do rangi iście boskiej, powstaje moralny szantaż. Bo przecież: „On to robi dla dzieci”. Kto nie wrzuci, musi nienawidzić małych dzieci. To argument równie absurdalny co: Nie płacąc podatkow, nie kochasz swoich dziadków/rodziców. Przy każdym WOŚP-ie wychodzą na wierzch coraz to nowsze niewygodne informacje dotyczące przeszłości Owsiaka, które sa głównie rozpowszechniane za pośrednictwem internetu, gdzie „boski” wizerunek Owsiaka jest mocno nadszarpnięty. Dokumenty, które udostępnił bloger MatkaKurka, nie pozostawiają jednak wątpliwości co do podwójnej twarzy Jerzego Owsiaka. Według niego zapewne jestem jednym z hejterów, którzy „mącą i mącą”, ale ja chcę tylko poznać sprawę z dwóch stron. Do puszki bym nie wrzucił ani złotówki. Cóż, chyba muszę nienawidzić małych dzieci…

Poniżej zamieszczam dokumenty zawarte pomiędzy Fundacją WOŚP i spółkami „Mrówka Cała” i „Złoty Melon”. Oceńcie sami.

 

314

 

 

2

5

 

 

 

 

 

 

 

 Do napisania powyższegotekstu wykorzystałem cytaty ze strony http://kontrowersje.net/blogi/matkakurka

P.

Reklamy

Charlie, we have a problem

Wolność słowa jest to prawo do swobodnego wyrażania poglądów, mówienia swojego zdania, generalnie wszystkiego co nam ślina na język przyniesie. Wolność słowa to w chwili obecnej norma cywilizacyjna. Jest to standard, który jednak jest obłożony pewnymi ograniczeniami. W Polsce ograniczenia te uwzględniają między innymi: obrażanie innych ludzi na przykład ze względu na kolor skóry lub wyznanie. Partie polityczne nie mogą nawiązywać w swoich programach między innymi do totalitarnych metod takich jak faszyzm czy komunizm. Za niedostosowanie się do wyżej wymienionych ograniczeń grozi kara grzywny lub pozbawienia wolności.

„Charlie Hebdo” to francuski tygodnik satyryczny, ukazujący się co środę. W tygodniku znajdują się reportaże na temat polityki, sekt, islamu, katolicyzmu, judaizmu a także między innymi skrajnej prawicy. Wiele ilustracji (mających satyryczny i ironiczny wydźwięk, rzecz jasna) dotyczy religii. I to właśnie naigrywanie się z Mahometa doprowadziło do rzeźni 7 stycznia, w której zginęło 12 osób.

Andrzej Sapkowski napisał w swojej książce „Krew elfów” coś takiego: „Nie drwij z cudzej religii, ani to ładne, ani grzeczne, ani… bezpieczne”. Mleko się już rozlało, trzech terrorystów (dwóch z nich to francuzi: Cherif i Said – typowe francuskie imiona, prawda?) wkroczyło do redakcji „Charlie Hebdo” i dokonało masakry. Wśród ofiar są między innymi czterej rysownicy: Georges Wolinski, Jean Cabut, Bernard Velhac i Stephane Charbonnier, rysujący pod pseudonimem „Charb”, który swoimi pracami wywoływał sporo kontrowersji, otrzymywał pogóżki, a w świecie Al-Kaidy był wysoko na liście „osób do odnalezienia”. W 2012 r. udzielił wywiadu, w którym powiedział: „Nie boję się odwetu. Nie mam dzieci, nie mam żony, nie mam samochodu, nie mam długów. Wolę umrzeć na nogach niż żyć na kolanach”.

Rozgłośnia Państwa Islamskiego określiła zamachowców mianem „bohaterów”. A Europa dalej milczy. Przynajmniej z wierzchu. Wewnątrz trawią ją protesty, takie jak między innymi w Kolonii, gdzie państwowe instytucje zgasły na jakiś czas. We Francji ludzie wychodzą na ulicę, David Cameron chce wyjść z UE lub radykalnie ograniczyć przepływ ludzi z „krajów trzeciego świata”.

„Cherlie Hebdo” nie oszczędzało nikogo. Dostawało się wszystkim: Papieżowi, Muzułmanom, Katolikom.  W Polsce rysownicy zostaliby ukarani prawdopodobnie grzywną za obrazę uczuć religijnych. Z czasem musieliby stonować swoje kontrowersyjne poczucie humoru, a nakłady prawdopodobnie by spadły i trzeba by było wymyślić coś innego. Ale swoboda wypowiedzi w innych krajach jest trochę inna. Według Koranu ci rysownicy byli wrogiem, którego trzeba było zlikwidować a karą była śmierć. Światowe gazety łączyły się w żałobie z Francją.  Chyba wszystkie oprócz polskich. U nas dzień później „wolność słowa” nabrała nowego wydźwięku. Na konferencji prasowej Jerzego Owsiaka i WOŚP, dziennikarz telewizji Republika Michał Rachoń po zadaniu niewygodnego dla Owsiaka pytania, został prezezeń wyrzucony. Tzn. z rozkazu Jego Królewskiej Mości Owsiaka, banda dresiarzy wyprowadziła dziennikarza za drzwi. W normalnym kraju, gdzie media są bezstronnymi komentatorami, dziennikarze zaprotestowaliby, zrobiliby cokolwiek, by solidarnie z kolegą pokazać, że to nie jest w porządku, że zadawanie niewygodnych pytań nie może być przemilczane. Co się stało zatem ? Nic. Wszyscy siedzieli jak trusie. Wstyd. Nie od dziś wiadomo, że polskie media to jedno wielkie ścierwo. O tym napiszę kolejny tekst.

Wracamy do pytań: Ilu radykalnych muzułmanów jest w Europie ? Czy planują kolejne ataki ? Czy jesteśmy bezpieczni ? W listopadzie pisałem o tym już tekst: https://patrzeiniewierze.wordpress.com/2014/11/20/diagnoza-rak-europy/ . Podawałem w nim statystyki i dane, które mówią nam, że nie jest najlepiej. Jesteśmy w przeddzień wojny religijnej, czy tego chcemy czy nie.  Potrzeba radykalnych zmian, ponieważ bez nich Europa umrze, a wraz z nią wszystkie wartości, jakie udało się nam do tej pory zachować i bogactwo kulturowe, którego nie sposób wycenić.

2015 rok zaczał się tragedią. Co na to nasz nowy Król Europy ? Donald Tusk na tweeterku napisał, że jest teraz z Francją. Zero konkretów. Ale nie czuję się tym rozczarowany, ponieważ niczego się po Tusku nie spodziewałem. Chciałoby się sparafrazować słowa Baracka Obamy: „Dzisiaj wszyscy jesteśmy Charlie”. Nie, nie jesteśmy. Świeczka na twiterze, „Je suis Charlie” na facebooku, nie zrobi z nas orędowników wolności słowa. Potrzeba gruntownych zmian w Europie, bo mit multi-culti nie funkcjonuje, kiedy to do cholery zauważycie  ?

P.