Gniew narodu

10 maja  odbyła się I tura wyborów prezydenckich 2015. Nie posiadam na tą chwilę oficjalnych, pełnych wyników, ale mogę (mam nadzieję!) śmiało napisać, że zwycięzcą został Andrzej Duda z PiS (35,31%-dane z 11.04, godz 20.30), który wyprzedził „władcę żyrandola” i urzędującego prezydenta – Bronisława Komorowkiego (33,32%), którego poparło PO. Na podium niespodziewanie znalazł się Paweł Kukiz (20,77%), którego notowania w ostatnich dniach niespodziewanie wzrosły, a jego przypadek, zdaje mi się, będzie ochoczo opisywany przez socjologów w najbliższych latach. Fenomen emocji.

Powiedzmy sobie szczerze, że obecny prezydent – Bronisław Komorowski nie zrobił nic by te wybory wygrać. Jak widać wiele lat u władzy potrafi rozleniwić, co w zestawieniu z Andrzejem Dudą, który w kilka miesięcy, z szerzej nieznanego nikomu europosła stał się zawodnikiem politycznej wagi ciężkiej i na samym finiszu kampanii znokdaunował Komorowskiego, który w tej chwili jest liczony. Jest jednak dalej w ringu i będzie walczył do końca. Na ile jednak Komorowski jest w stanie wzbudzić ponownie zaufanie wyborców przez dwa tygodnie, skoro przez 5 lat nie zrobił w tym kierunku tak naprawdę niczego ?

Obydwaj kandydaci dwóch największych ugrupowań zdobyli prawie 70% wyborców, co specjalnie nie dziwi. Jednak zarówno Duda jak i Komorowski nie zauważyli czegoś, co w społeczeństwie rosło od jakiegoś czasu tuż obok nich. Napięcie, złość, niechęć do ekipy rządzącej, frustracja ludzi na emigracji oraz chęć radykalnej zmiany. I nagle na scenie politycznej pojawił się ktoś, kto ze sceną jest mocno obyty, ale tą muzyczną. Paweł Kukiz, który zdecydował się na start w wyborach prezydenckich oparł swą kampanię na jednym postulacie – Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Udowodnił on, że w marginalnym, w porównaniu z PiS-em i PO zapleczem finansowym, jest w stanie skupić wokół siebie wielu ludzi. Coraz liczniejsze telewizyjne wystąpienia, ale przede wszystkim szczerość, ogromna chęć i zrozumienie „szarego Kowalskiego” (nie mylić z Marianem Kowalskim – kandydatem Ruchu Narodowego!) spowodowały, że jego poparcie stale rosło, by na finiszu kampanii wskoczyć na nieosiągalny dla reszty „antysystemowych” kandydatów poziom i zdystansować  zbyt radykalnego dla niezdecydowanych wyborców Janusza Korwin-Mikkego (3,22%) w rywalizacji o trzecią pozycję. To ogromnu sukces Kukiza i jego niewielkiej grupy ludzi, która go wspomagała podczas kampanii.

Ogromnym przegranym jest lewica – od Magdaleny Ogórek z SLD (2,42%)  aż po Janusza Palikota z Twojego Ruchu (1,35%). Brak pomysłu na kampanię, częste unikanie mediów (w przypadku Ogórek), kolejne zmiany poglądów (Palikot), doprowadziły do koszmarnego wyniku tych kandydatów, co w połączeniu z faktem, że ponad 1/4 Polaków poparła „antysystemowców” (Kukiz, Korwin-Mikke, Braun, Kowalski, Wilk) daje nam obraz tego co może się dziać jeienią tego roku w wyborach parlamentarnych. Lewica może nie znaleźć się w parlamencie. Gniew narodu znalazł w końcu ujście. Czeka nas parę miesięcy intensywnej kampanii, a wyniki – co widać po wyborach prezydenckich – mogą być zaskakujące.

Przez najbliższe dwa tygodnie czeka nas prawdziwe „love story” w trójkącie, jak bardzo perwersyjnie to brzmi. Komorowski i Duda będą zabiegali o względy i głosy wyborców Pawła Kukiza, ktory jednak na swoim wieczorze wyborczym podkreślił, że nie może dysponować głosami swoich wyborców i ogłosił swoją neutralność. To jeszcze bardziej cementuje jego wiarygodność.Podczas swojego wystąpienia Kukiz skrytykował również TVN24 oskarżając stację o nieobiektywność i manipulacje. A wszystko to… na żywo w TVN24. Muszę przyznać, że była to wisienka na torcie wczorajszego wieczoru.

Bronisław Komorowski tracąc 30% (Jak !?) poparcia w parę miesięcy, ucieka się dzisiaj do referendum, którego nie był w stanie zorganizować przez 5 lat. Tematy ? JOW-y (konik Kukiza), finansowanie partii i podatki. Apeluje też o debatę z kontrkandydatem – Andrzejem Dudą przed II turą. Tonący brzytwy się chwyta ? Na to wygląda. Chęć zmian jest ogromna, ale wynik II tury w pełni otwarty. Pytanie tylko, który elektorat jest silniejszy: ten, który poczuł krew i chce zmiany czyli ten idący za Andrzejem Dudą ? Czy omamieni mediami ludzie, aparat administracyjny Bronisława Komorowskiego ?

P.

Hala Madrid !

Jak mawiają : „Jak się bawić to się bawić, drzwi wyj****, okna wstawić”. Za bardzo do serca wzięli sobie to posłowie PiS: Adam Hoffman, Mariusz Antoni Kamiński oraz Adam Rogacki, którzy w towarzystwie europosła (również z ramienia PiS) Dawida Jackiewicza i swoich żon, prawie doprowadzili do międzylądowania samolotu na linii: Warszawa-Madryt. Powodem była awantura w jaką wdały się żony naszych świetnych polityków ze stewardesą, która chciała odebrać kobietom wcześniej wniesiony na pokład alkohol, co wedle regulaminu jest zabronione. Żony polityków, odważne niczym matka chroniąca własne dziecko przez złem wszelkim postanowiły, że alkoholu nie oddadzą i basta. Dopiero interwencja kapitana samolotu ostudziły gorący charakter kobiet.

Następstwa to prawdziwy efekt domina. Okazało się, że posłowie wzięli kilkanaście tysięcy złotych zaliczki na wyjazd i zgłosili,że … pojadą samochodem. Wybrali jednak linie lotnicze (tanie, podobno). Skąd ta nagła zmiana ?

Co ciekawe, Adam Hoffman wyruszał w podróż służbową własnym samochodem 20 razy. Koszty wyprawaw ? Takie tam, 56 tysięcy złotych (około). Mariusz Antoni Kamiński również wydał na paliwo podobna kwotę. Rekordzistą jest jednak Adam Rogacki, który wycenił swoje podróże na 75 tysięcy złotych. Ciekawostką jest, że w oświadczeniach majątkowych samochod posiada tylko Adam Hoffman (10 letnie, Renault Megane, a dla niepoznaki jeździ wartym ok. 200 tysięcy zlotych Mercedesem GLK, chyba ,że zdążył już go zmienić #ZaWaszHajs). Z tego Adama to w ogóle fajny człowiek. Po piwku na czerwonym i długa. Diabeł ! A wszystko uwiecznione na okładkach tabloidów. Mógłby z powodzeniem występować w „Szybkich i wściekłych”, w „Prawych i Sprawiedliwych” również  dałby radę. Żona nie ma pracy ? Przecież jest KGHM i fucha asystentki prezesa, to przecież idealne dla niej. Nie, nie musisz chodzić do pracy, wypisze (ktoś) zwolnienie (które będzie trwać np.2 lata, a pensja będzie sobie wpływać, ok. 6 tysięcy zł miesięcznie, pasuje Ci?) Fajne jest tez to, że to facet z gestem. Żona musi zawieść taksówką dzieciaki do szkoły ? Kochanie, weź moją kartę służbową ! (dodam,że taksówkarz po ujawnieniu tego przekrętu, który mu się nie spodobał, zgłosił to i … stracił pracę). Adam Hoffman niczym Ojciec Pio posiadł zdolnośc bilokacji. Wg. oficjalnych dokumentów między 20 a 25 maja był na delegacji w Londynie. Co ciekawe 23 maja spotkał się z Konradem Piaseckim podczas Kontrwywiadu RMF FM w Warszawie. Jak tu nie uwielbiać naszych polityków ?

Całość „delegacji”, które wyglądają jak wakacje polityków na koszt ciemnego ludu można podejrzeć tutaj: http://orka.sejm.gov.pl/media.nsf/files/MDUA-9QSMYW/%24File/ZA%C5%81%C4%84CZNIK%20NR%205%20_Wyjazdy%20zagraniczne%20pos%C5%82%C3%B3w_VII%20kadencja.pdf (link podany przez Pana Przemysława Wiplera na oficjalnym koncie facebookowym). Z tego dokumentu wynika, że w obecnej kadencji posłowie wyjeżdżali 791 razy, a cały koszt to około 8 mln 660 tysięcy złotych. Ludzie, przejrzyjcie na oczy !

Hoffman, Kamiński i Rogacki zostali usunięci z partii oficjalnie 10 listopada na wniosek Jarosława Kaczyńskiego zaraz po wypłynieciu do mediów afery. Ostał się za to Jackiewicz, który pojechał, przepraszam polecial do Madrytu za swoje pieniądze. Teraz była trójka z PiS może pogratulować mu żony, która awanturowała się najbardziej. Tym samym PiS jak zwykle strzelił sobie w obie nogi tuż przed wyborami.  Nie pomógł im na pewno filmik, który wyciekł  do sieci niejakiego Eryka „wykfalifikowanego w ch*j !” Brodnickiego, kandydata na radnego Radomia: https://www.youtube.com/watch?v=u-2NMsS4l80&feature=youtu.be . Prawdziwe barwy kampanii. Pogratulować.

Efektem kolejnej aferki z udziałem naszych polityków był występ I Don Kichota RP – Radosława Sikorskiego.  W myśl tego występu w Sejmie powstanie komisja do spraw zagranicznych wyjazdów parlamentarzystów oraz powołany zostanie pełnomocnik ds. procedur antykorupcyjnych. Zostanie również wprowadzony limit kilometrowy samochodowo-samolotowych podróży naszej elyty polytycznej. I pomyśleć, że wszystko trwałoby w najlepsze gdyby nie awantury pijanych (przepraszam zestresowanych lotem) żon posłow. Ach te baby …

P.