Historia najlepszym sędzią na ziemi. 7 lat PO w Polsce.

To już 7 lat pod rządami Platformy Obywatelskiej (dalej w tekście – PO). 7 lat niejasności, niespełnionych obietnic i afer zamiatanych pod dywan. Problem PO polega na tym, że pod tym dywanem nie ma już wiele miejsca. W tekście przytaczam grzechy główne, których dopuściła się partia Donalda Tuska, a obecnie Ewy Kopacz. Tekst po przeczytaniu którego powinniście się dwa razy zastanowić podczas nadchodzących wyborów.

1) Afera stoczniowa

Operacja CBA pod kryptonimem „Hornet” ujawniła, że zorganizowany przez Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) oraz Agencja Rozwoju Przemysłu  (ARP) przetarg na zakup majątku stoczni w Gdynii i  Szczecinie od początku był ustawiony. Wysoko postawieni urzędnicy MSP i ARP lobbowali zakup przez tajemniczą firmę z Karaibów, za którą stali arabscy szejkowie- Stiching Particulier Fonds Greenrights.  Oświadczenia rejestracyjne i wpłacenie wadium miało mieć miejsce do 30 kwietnia, ale przesunięto je do 8 kwietnia, tego samego dnia wpłynęły pieniądze od katarskiego inwestora. Przypadek ? Fakt, że szef ARP – Wojciech Dąbrowski i Wiceminister Skarbu Państwa – Zdzisław Gawlik wiedzę na temat kontrachenta czerpali z  internetu daje dużo do myślenia. Ówczesny szef CBA – Mariusz Kamiński komentował przetarg w taki sposób: działania te prowadzone były nie tylko wbrew interesom ekonomicznym państwa, ale również wbrew zdrowemu rozsądkowi”, co wydaje się być zbyt lekką oceną. To była kompromitacja. „Rz” opisujac aferę wskazała, że w transakcji brał udział Abdul Rahman El-Assir – libański handlarz bronią, który miał nawet wpłacić  w.w. kwotę wadium w imieniu katarskiej firmy.  Do tego dochodzą liczne nieprawidłowości m.in. z wyborem Jacka Goszczyńskiego na wiceprezesa ARP z pominięciem procedury konkursowej. Mimo, że Donald Tusk zapewniał, że władze państwowych spółek nie będą wybierane „w zaciszu gabinetów politycznych”, do konkursu na stanowisko wiceprezesa ARP nie doszło. Wyboru dokonał minister skarbu państwa – Aleksander Grad, który o całej aferze z przetargiem wiedział. W internecie można znaleźć bez problemu stenogramy rozmów, z których jasno wynika, że korupcja na wysokich szczeblach władzy to nie „wymysł internetowych hejterów”, ale smutne fakty.

2) Afera hazardowa

Afera ujawniona na łamach „Rzeczpospolitej” w 2009 roku wraz ze stenogramami rozmów ówczesnego szefa klubu parlamentarnego PO – Zbigniewa Chlebowskiego z jednym z biznesmenów branży hazardowej – Ryszardem Sobiesiakiem. W rozmowach brali udział również umawiający spotkania znajomi Chlebowskiego oraz lobbysta – Jan Kosek. W sprawę mocno zaangażowany był pełniący wówczas funkcję ministra sportu i turystyki – Mirosław Drzewiecki, który m.in. wysyłał pismo do wiceministra finansow o wykreślenie z ustawy obciążeń niekorzystnych dla biznesmenów. Politycznym efektem było m.in. odwołanie ze stanowiska szefa CBA – Mariusza Kamińskiego, w trybie przyspieszonym uchwalono również ustawę hazardową. W międzyczasie wyszły kolejne niewygodne fakty dotyczące m.in. intensywne próby  Mirosława Drzewieckiego i jego asystenta Marcina Rosoła włączenia do władz totalizatora Magdaleny Sobiesiak, córki Ryszarda Sobiesiaka, który jak się okazało później ma wielu znajomych na wysokich szczeblach władzy.  Przeprowadzono śledztwo, które nie wykazując większych nieprawidłowości zostało później umorzone, co w szeregach Prawa i Sprawiedliwości określono mianem skandalu.

3) Sprzedaż lasów

Podczas gdy media głównego nurtu obśmiały Krystynę Pawłowicz za pałaszowanie sałatki, w Sejmie podjęto próbę zmiany Konstytucji, w myśl której w momencie, w którym wymagałoby tego „dobro publiczne” można by sprzedać Lasy Państwowe, co w chwili obecnej jest niemożliwe. Według rządu PO „dobro publiczne” to np. załatanie chociaż w części tonącej w długach III RP, lub wypłata odszkodowań za mienie odebrane Żydom przez Niemców i Sowietów. Komorowski złożył taką obietnicę w 2009 roku. Tajna notka ambasadora USA w Polsce ujawniona przez WikiLeaks nie pozostawia złudzeń :

„Jeśli chodzi o regulację kwestii restytucji mienia odebranego w czasie II wojny światowej i epoce komunizmu, Komorowski wyraził zaniepokojenie związane z kryzysem finansowym, który według niego zmienił nieco okoliczności. Niemniej jednak powiedział, że premier Tusk zmusi niepokornych ministrów, m.in. rolnictwa i ochrony środowiska, do tego by „dołożyli się do rekompensat” sprzedając państwowe lasy i nieruchomości”. 

Nie było o tym tak głośno jak o sałatce z rybą pani Pawłowicz, prawda ?

4) Traktat Klimatyczny

Posłużę się tym samym cytatem, który podawałem w poprzednim tekście. Dr Teluk z 2012 roku:

„Nasz kraj nie prowadzi profesjonalnego lobbingu swoich interesów narodowych w Brukseli. (…) Polscy politycy są albo słabymi negocjatorami, albo działają z premedytacją, za obietnice jakichś lukratywnych miejsc w Brukseli po zakończeniu kadencji.”

Dzisiaj już wiemy, że Donald Tusk jest przewodniczącym Rady Europejskiej, a dzięki Nigelowi Faragowi mamy świadomość ile zarabia (300 tysięcy euro). Ja wiem, to kolejny zbieg okoliczności. Podpisując w 2008 roku traktat klimatyczny, podpisał wyrok śmierci  na polską energetykę, która opiera się na węglu. Kopalnie od lat mają problemy, a  ile firm upadło lub zbankrutowało dzięki tej decyzji niewiadomo. Wiemy natomiast, że od paru lat rezlizowany jest scenariusz „wygaszania” kopalni. Sukces jakim określono dogadanie się między Premier Ewą Kopacz i związkami górniczymi jest tylko chwilowy. Podejrzewam, że wszystko runie po wyborach. Zbiegiem okoliczności oczywiście.

5) Stawka Vat + podniesienie wieku emerytalnego

Jednym z punktów programu gospodarczego Platformy Obywatelskiej był brak zgody na podwyższanie podatków i zapowiedź ich obniżania. Lata rządów Donalda Tuska pokazały, że są to obietnice bez pokrycia. Wzrost stawki VAT do 23%, oraz wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat to po prostu wstyd i grabież ludzi z emerytur.

6) OFE

Poza wydłużeniem wieku emerytalnego, reforma emerytalna to koleje okradanie Polaków. Mówiąc wprost: ZUS część pieniędzy ze składek przekazuje do OFE, które pożyczają je rządowi, który dotuje z nich ZUS, ponieważ ZUSowi brakuje pieniędzy na wypłatę emerytur, m.in. dlatego, że oddał je przed chwilą do OFE. Czyli ZUS dostaje od rządu pieniądze, które przed chwilą miał w ręku jako zupełnie nieoprocentowane – tyle, że teraz musimy jeszcze zapłacić procent dla OFE za pożyczenie tych pieniędzy rządowi. Kręci się.

7) Afera podsłuchowa

14 czerwca „Wprost” opublikował stenogramy z nielegalnie podsłuchany rozmów wysoko postawionych ludzi. Podsłuchane rozmowy zostały nagrane w warszawskich restauracjach.

Dramat I aktu. Rozmowa Ministra Spraw Wewnętrznych – Bartołomieja Sienkiewicza z Prezesem NBP – Markiem Belką. W rozmowie brał udział również szef gabinetu Belki – Sławomir Cytrycki. Rozmowa dotyczyła odwołania Ministra Finansów-Jacka Rostowskiego oraz potencjalne możliwości finansowania przez NBP deficytu budżetowego.

Dramat II aktu z udziałem Radosława Sikorskiego. Jego słowa  (Sikorskiego) do Jacka Rostowskiego:

„Wiesz, że polsko-amerykański sojusz to jest nic niewarty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa… bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją, i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy. Kompletni frajerzy „

zostały nie tylko w Polsce uznane za skandal.  Pojęcie, które padło później „Murzyńskość” opisujące polską niską samoocenę i płytką dumę powinno zakopać Sikorskiego jako polityka na lata. Nic takiego miejsca nie miało, a Radek ma się świetnie piastując rolę Marszałka Sejmu.

Rozmów było więcej, m.in. Sławomira Nowaka (b. minister transportu) z Andrzejem Parafianowiczem (b. wiceminister finansów) oraz Pawłem Grasiem (b. rzecznik prasowy rządu) i Dariuszem Jackiem Krawcem (Prezesem PKN Orlen).

18 czerwca funkcjonariusze ABW i prokurator wkroczyli do siedziby „Wprost” i zażądali wydania taśm.  Redaktor naczelny „Wprost” Sylwester Latkowski odmówił powołujac się na konieczność zachowania tajemnicy dziennikarskiej. Pomimo siłowych prób odbicia nośników, funkcjonariusze ABW opuścili redakcję bez nich. Summa Summarum „Wprost” przekazal je później do ABW. Tak walczy się z niewygodnymi faktami. We wrześniu prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie domniemanych nadużyć przez Marka Belkę i Bartołomieja Sienkiewicza.

8) Afera Amber Gold/Układ Gdański

Latem 2012 wybuchła afera w sprawie piramidy finansowej Amber Gold, która oferowała lokaty w złoto i kusiła wysokim zyskiem. 18 tysięcy poszkodowanych i ok. 850 mln złotych ich strat to bilans śledztwa. Dziwne jest to, że Amber Gold działała bez przeszkód mimo faktu, że jej właściciel posiadał na swoim koncie już 9 wyroków w zawieszeniu za oszustwa podatkowe. Nie płacił regularnie podatków i nie składał sprawozdań finansowych, na co dziwnie chętnym okiem spoglądały: urząd skarbowy, prokuratora i sądy.

Po czasie wyszło na jaw, że w liniach lotniczych OLT, których właścicielem był Amber Gold, pracował … syn Donalda Tuska – Michał. Andrzej Jaworski z PiS powiedział, że młody Tusk zarabiał więcej niż dyżurny portu, który odpowiada za bezpieczeństwo pasażerów a pracę dostał po nominacji politycznej.  Jaworski wspominał również, że zatrudnienie Tuska ma bezpośrednie powiązanie z „Układem gdańskim”, który jest swoistym środowiskiem polityczno-biznesowym do którego należą m.in. Paweł Adamowicz (prezydent Gdańska), Ryszard Milewski (skompromitowany sędzia),  prokuratorzy – Bogdan Szegda i Dariusz Witold Pogorzelski i wielu innych jak Andrzej Kowalczyk (pełnomocnik marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka), który stoi za organizacją futbolowych spotkań PO.

9) Jest tego więcej

Wszystkich afer nie sposób wymienić, zbieranie materiałów zajęłoby lata (całkiem szczerze), jest jednak wiele innych sytuacji co najmniej dwuznacznych, godnych uwagi. Ubiegły rok zdominowany był również dzięki Radosławowi Sikorskiemu (tak, to ten Marszałek Sejmu), który w ramach rekompensaty za wyjazdy poselskie swoim prywatnym samochodem dostał zwrot blisko 80 tysięcy złotych. Mimo posiadania limuzyny rządowej i ochrony BOR-u, zdołał wyjeździć bardzo dużo. Można śmiało powiedzieć, że Marszałek jest wzorem aktywności poselskiej. W świetnym artykule z „Wprost” pod tytułem „Sikorski:Kierowca widmo” przyjrzano się troszkę uważniej jego faktycznej atywności, której… nie stwierdzono. Prokuratura rejonowa: Warszawa – Śródmieście odrzuciła wniosek o wszczęcie śledztwa, nie podając powodów. Ten sam Radek płacił swojemu brytyjskiemu koledze i dyplomacie – Charlesowi Crawfordowi za konsultacje jego wystąpień i poprawki. Ile ? Za 14 przemówień, takie tam około 250 tysięcy złotych.

Ustawianie przetargów, wydawanie pieniędzy dwukrotnie lub trzykrotnie większych niż w założeniu (Stadion Narodowy) i inne defraudacje, nepotyzm, psychopatyczne wystąpienia Stefana Niesiołowskiego i kompromitacje Grzegorza Schetyny. 3 miliony Polaków za granicami kraju szukający godnego życia i na koniec bilion długu publicznego, który stale rośnie.

To wszystko wierzcholek góry lodowej afer, które zdominowały rządy PO. Jesienią ich władza może przejść do skansenu. Historia tak jak kij, ma dwa końce, a koniec końców przychodzi czas na refleksję, ocenę i przemyślenia. Przecież historia jest najlepszym sędzią na ziemi.

P.

Reklamy

Czy mamy kopacz dalej ?

O tragicznej sytuacji polskiego górnictwa wiadomo nie od dzisiaj. Od wielu dni, w kopalniach, zarówno na powierzchni, jak i pod ziemią, strajkują górnicy. W nocy z 14/15 stycznia, w Sejmie, dzięki głosom koalicji rządzącej, przegłosowano projekt nowelizacji ustawy górniczej, która dotyczy Kompanii Węglowej. Głosowanie ma się odbyć dzisiaj (tj. 15 stycznia 2015). Projekt, trafił do Sejmu jako poselski, by przyspieszyć procedowanie. To oznacza, że rząd chce w 3 dni zamknąć kopalnie: KWK Bobrek-Centrum, KWK  Sośnica-Makoszowy, KWK Brzeszcze o KWK Pokój.

Strajkuje 14 kopalń należących do koncernu Kompanii Węglowej. Pod ziemią jest ok. 1,100 górników. Najwięcej z nich, jest w kopalni Brzeszcze – 460.  W KWK Sośnica-Makoszowy, 5 osób prowadzi na powierzchni strajk głodowy. W Katowickim Holdingu Węglowym, związki zawodowe organizowały „masówki” i zachęcały do czynnego udziału w proteście od piątku.

Demonstracje obejmują coraz więcej miejsc. Największa odbyła się w Bytomiu. Zorganizowało się tam ok. 10 tysięcy ludzi, warto podkreślić, że to nie tylko górnicy i ich rodziny, ale również zwykli mieszkańcy, nie mający z kopalniami nic wspólnego. Ludzie organizują manifestacje, pikiety, blokady dróg. Samorządowcy z Rudy Śląskiej podjęli specjalną uchwałę, w której wskazali, że decyzje o wygaszeniu kopalń, których :„nieodwracalne gospodarcze i społeczne skutki pogrążą w ubóstwie tysiące śląskich rodzin”.

Plan naprawczy o którym mowa  zakłada sprzedaż nowej, zawiązanej przez Węglokoks spółce celowej 9 z 14 kopalń Kompanii. Jedną z kopalń ma kupić Węglokoks (Piekary), a cztery wcześniej wymienione: Bobrek-Centrum, Sośnica-Makoszowy, Pokój i Brzeszcze mają być przekazane Spółce Restrukturyzacji Kopalń, co w praktyce oznacza ich „wygaśnięcie”, a mówiąc po ludzku –  likwidację. Innego zdania jak zwykle jest Pani Premier Ewa Kopacz, która sugeruje, że nie chce kopalń likwidować, a restrukturyzować, dodając w późniejszym wywiadzie, że: „ma plan dotyczący polityki energetycznej w perspektywie  30-letniej”. Wcześniejsze negocjacje z przedstawicielami górników, spełzły na niczym. 12 godzin rozmów nie przyniosły porządanych efektów.

– Przyjechałam tu na Śląsk z bardzo konkretną propozycją – propozycją ochrony miejsc pracy dla górników, dla których pracy mam olbrzymi szacunek (…) Rozstaliśmy się w atmosferze, że propozycja, którą złożyliśmy, pozostaje nadal na stole. Tych, którzy będę chcieli z niej skorzystać, zapraszam do kolejnych rozmów, tym bardziej, że taką deklarację również usłyszałam – powiedziała premier.

Przedłużający się prostest nie służy nikomu, a Premier Kopacz zaczyna chyba brakować argumentów, w starciu z silną związkową opozycją, która otrzymała wsparcie od innych grup, między innymi: stoczniowców i kolejarzy. Fakt, że na dzisiejszym posiedzeniu sejmu Kopacz w ogóle się nie pojawiła i wysłała w bój wicepremiera i ministra gospodarki – Janusza Piechocińskiego, na którego spadła również krytyka ze strony Janusza Palikota, który po totalnej porażce Twojego Ruchu, stara się wrócić do politycznej ektraklasy, nie kryjąc sympatii do PO i rządając dymisji wicepremiera.

Piechociński kajał się z kolei u Moniki Olejnik w RadiuZET:

Czuję, że zabrakło mi determinacji, żeby wyjść z rozmów w Katowicach i powiedzieć ówczesnemu premierowi, że to jest błąd, że deklaruje wobec związków zawodowych coś, co jest nie do zrealizowania”. 

Czy poniesie konsekwencje ? Czas pokaże. Nie spodziewam się jednak ustąpienia z rentownej posady Pana wicepremiera.

 Może zadajmy sobie pytanie: Dlaczego polskie górnictwo jest w tak fatalnej sytuacji  ?

Trochę statystyk. Polska posiada ponad 80% zasobów węgla kamiennego w Unii Europejskiej. Współczynnik nagromadzenia zasobów (zasoby/powierzchnia) jest ponad 60 razy większy w stosunku do pozostałej części Europy. Oznacza to, że w praktyce powinniśmy być „węglowym krezusem”, „surowcowo-energetyczną bazą” i głównym eksporterem węgla w UE. W rzeczywistości produkcja węgla, z roku na rok spada, przy rosnącym imporcie, który stanowi już 20% rynku w Polsce, głównie detalicznego – a więc tego, który przynosi zyski. Brzmi jak paradoks prawda ?

Wielu ludzi zarzuca górnikom ogromne pensje, „13”, „14”, „barbórkowe” ,oraz szereg innych przywilejów, których nie posiadają inni. Można się spierać o wysokośc pensji, jednak to nie to jest głównym problemem. Umówmy się, że praca w kopalni do najłatwiejszych i najbezpieczniejszych nie należy i bądźmy szczerzy: to nie górnicy są przyczyną kryzysu polskiego górnictwa. Co w takim razie ? Odpowiedź rozgałęzia się na pare wątków. Pierwszym z nich jest fatalne zarządzanie spółkami węglowymi. Ludzie mianowani na te stanowiska są niekompetentni, często są to lobbowani przez polityków managerowie, którzy nie potrafią i nie mają pojęcia o górnictwie, czego dowodem są obecne protesty i manifestacje. W moim odczuciu najważniejszą z przyczyn jest jednak podpisanie przez rząd Donalda Tuska pakietu energetyczno-klimatycznego w 2008 roku, który uderza w polską gospodarkę niczym kowadło spadające na głowę kojota w kreskówkach z cyklu „Looney Toones”. Donald Tusk swoją nieprzemyślaną decyzją doprowadził do katastrofy ekonomicznej naszego kraju. Efekty ? Wg. Doktora Tomasza Teluka (Instytut Globalizacji) to: dwukrotny wzrost cen prądu, wzrost bankructwa i bezrobocia, spadek konkurencyjności polskiego przemysłu, który bazuje na węglu przecież. Na koniec wzrastają wydatki fiskalne państwa, które, żeby móc powiązać koniec z końcem, zaciąga kredyty w prywatnych bankach komercyjnych.  Idąc dalej za Dr Telukiem:

„Nasz kraj nie prowadzi profesjonalnego lobbingu swoich interesów narodowych w Brukseli. (…) Polscy politycy są albo słabymi negocjatorami, albo działają z premedytacją, za obietnice jakichś lukratywnych miejsc w Brukseli po zakończeniu kadencji.”

I bezpośrednio pod nim cytat ze strony http://www.niewygodne.info.pl z dnia 28.02.2012.

„Oby nigdy nie okazało się, że w przypadku pakietu klimatycznego premier naszego państwa, w zamian za swoją zgodę, był wodzony jakimś europejskim stanowiskiem. Z drugiej jednak strony – i tak nie ma to już żadnego znaczenia, bowiem katastrofa gospodarcza wydaje się być nieunikniona”.

Działa na wyobraźnię, prawda ?

Kolejny punkt który jest powodem upadku polskiego górnictwa to szereg: firm, firemek, spółek, spółeczek w okół kopalń, które je wysyssają, dziwnym trafem świetnie współpracując ze zmieniającymi się zarządami tych własnie kopalń. Nakładanie dodatkowych kosztów na kopalnie przy jednoczesnym kupowaniu gazu od Rosji, również nie wpływa dobrze na ten sektor gospodarki. Na jedną tonę węgla podatki dzisiaj siegają powyżej 90 złotych, gdzie 15 lat temu było to ok. 25 złotych. Do tego mamy między innymi odprawy jak np. dla Pana Mirosława Tarasa, który tak fatalnie zarządzał Kompanią Węglową, że zdymisjonowany został nagrodzony odprawą… 960 000 złotych, zarabiając wcześniej 80 000 złotych. Wysokie pensje górników możecie Państwo włożyć między bajki. Powstała nawet strona na Facebooku: „Tyle zarabia górnik, koniec kłastw”, gdzie górnicy z różnych regionów wklejają swoje paski z wypłatą.

Jedną z niewielu opcji ratunku dla polskiego górnictwa jest prywatyzacja kopalń. Dla górników nie ma znaczenia czy właścicielem jest prywatny inwestor czy państwo. Oni chcą mieć pracę, poczucie stabilizacji i chcą by kopalnie działały. Kopalnia „Silesia”.Tam związkowcy z inżynierami skrzyknęli się i założyli spółkę pracowniczą, składając się na mały kapitał początkowy.  Zainwestowali w firmę doradczą z Warszawy, która napisała im biznes plan: ile potrzebują, jakie złoża mają i na sam koniec rozesłali informację na cały świat. Jak to jest, że ta kopalnia, której prywatnym inwestorem  zostali w końcu Czesi, w 4 lata ze skraju bankructwa doprowadziła do tego, że po pewnym czasie zaczęła zarabiać ? Może przyczyną jest, że w „Silesii” są 4 związki zawodowe a w Kompanii Węglowej 160 ? Może aparat administracyjno-urzędniczy wsparty małymi spółkami w okół kopalni, nie grabiący kopalni ma na to wpływ ?

Dziwne, że wszystko co w naszym kraju przynosi zysk, musi zostać tak opodatkowane, że w pewnym momencie tego zysku nie przynosi (szykuje się kolejny podatek do paliwa!). Znalazłaem sugestię, że doprowadzanie kopalni do skraju bankructwa i wyprzedaż ich ma na celu łatanie dziury finansowej jaka powstała po kompletnie nieudanym OFE. Jak to jest, że kupujemy węgiel nawet z Australii ? Mam dziwne wrażenie, że nasz rząd nawet z kopalni złota nie potrafiłby zysków czerpać, a co dopiero z węglem. Górnicy pytaja dalej panią Premier, która zaczyna ich unikać: czy mamy KOPACZ dalej ?

P.