Przerzuty

W listopadzie 2014 roku napisałem tekst pod tytułem: „Rak Europy”. Miało to miejsce parę miesięcy przed ogromnym exodusem ludzi z Bliskiego Wschodu oraz Afryki w kierunku Europy Zachodniej. Dzisiaj to co się dzieje w Europie, coś co wtedy nazwałem rakiem Europy, można nazwać przerzutami tego raka i efektami polityki migracyjnej jaką serwuje nam Frau Merkel.
Wydarzeń z Kolonii nie sposób nie komentować. Poszkodowanych przez grupy imigrantów na tą chwilę jest już ponad 500 kobiet, które zgłosiły się na policję. I czekano tylko na reakcję lewicowych autorytetów, a ta, jak nigdy – nie nadchodziła. W momencie kiedy jednak się pojawiła, szczęka opadła mi do samej ziemi.

Pani redaktor Kinga Dunin z Krytyki Politycznej w dość luźny sposób podeszła do tematu i napisała felieton, z którego można się dowiedzieć wielu ciekawych informacji, między innymi tego, że „W Niemczech jest milion nowych uchodźców, z tego, powiedzmy, połowa to kobiety i dzieci, czyli pół miliona to mężczyźni”, co jest totalną bzdurą i przynajmniej mijaniem się z prawdą. Otóż z danych biura UNHCR wynika, że mężczyźni stanowią 75% całej grupy migracyjnej. Kobiety – 12%, dzieci 13%.  Jak widać błędy w rachunkach się zdarzają. Nawet na nieomylnej lewicy!
Dosyć popularne jest wyśmiewanie się oraz wypisywanie sarkastycznych komentarzy na temat religii (koniecznie religia katolicka), więc w myśl trendu pani redaktor Dunin pisze dalej: „Oczywiście Polacy to bogobojni katolicy, więc wszyscy, co do jednego, modliliby się nawet w czasie Sylwestra. Zbieraliby się, aby wspólnie odmówić różaniec. Z pewnością nie wybraliby się większą grupą na miasto, nie napili i nie narozrabiali. Żaden z nich”. Sarkazm i ironia aż kipi. Koń by się uśmiał. A teraz spróbuj czytelniku napisać coś niedobrego o ciemnoskórych, muzułmanach, opowiedz dowcip o homoseksualistach. W minutę zostaniesz: faszystą, średniowiecznym radykałem o małym, ptasim móżdżku.
Nie brakło również bezradnego rozłożenia rąk: „Niestety, panowie, tam, gdzie jest dużo wyrwanych z naturalnego środowiska, sfrustrowanych mężczyzn, takie rzeczy mogą się zdarzyć”. Ciekawe.  Nie słyszałem do tej pory o bezrobotnych Polakach na Wyspach Brytyjskich, grupowo i masowo gwałcących Brytyjki.  Przecież taki Polak jest pozbawiony również swojego środowiska naturalnego: polskiej wódki, fajki, języka polskiego z naciskiem na wulgaryzmy, golonki, sąsiada podpinającego się pod jego kablówkę oraz żony w brudnym fartuchu, zmywającej naczynia, czyż nie? A może polscy mężczyźni mają po prostu mózgi?
Sam finał to oczywiście wisienka na lewicowym torcie: „…etyka, np. świecka, ale też chrześcijańska, a nawet jej katolicka odmiana, mówi nam, że wszyscy jesteśmy ludźmi, że bliźniego należy kochać, nawet jeśli nie kochamy jego uczynków, że potrzebującym trzeba pomagać”. Kochajmy się więc wszyscy!
Komentarz pani Magdaleny Środy to osobne wydarzenie. Koniecznie do przebadania przez socjologów i psychiatrów. Etyczka uznała, że problem gwałtów, które miały miejsce w Kolonii leży… w różnicach kulturowych i przekonuje, że „… źródłem problemu jest nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn w ogóle”.
Dostało się również polskim kibicom: „Dla tej sytuacji w Niemczech nie ma żadnych usprawiedliwień. Trzeba jednak zastanowić się, jak zachowują się np. nasi kibole. Przecież to też potężne zagrożenie dla porządku publicznego”.  Pasuje jak pięść do oka.

Za naszą zachodnią granicą furorę zrobiła wypowiedź burmistrz Kolonii, pani Henriette Reker, która sugeruje, że winne całemu zajściu są… kobiety. Oburzająca wypowiedź miała miejsce na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Sugerowała ona, że kobiety powinny dostosować się do imigrantów (!?), że  zostaną opublikowane (także w internecie) wytyczne: jak uniknąć gwałtu oraz jak nie zostać narażonym na atak ze strony imigrantów. Ta wypowiedź byłaby naprawdę zabawna, gdyby nie była prawdziwa.  W internecie na panią burmistrz posypały się gromy. Zasugerowano, że pani Reker broni sprawców a nie ofiary. Po lewej stronie nie brakło oczywiście informacji o tym, że atak w Kolonii to pożywka dla rasistowskiej prawicy.

Co się dzieje w Niemczech? Na ulicach niemieckich dochodzi do demonstracji antyrządowych, gdzie ludzi policja traktuje armatkami wodnymi. Dostało się również polskim kibicom (kibolom, przepraszam!) którzy nieśli na owej demonstracji transparent z napisem: „Chrońcie swoje kobiety, nie naszą demokrację”, nawiązując do informacji o tym, że polska demokracja zostanie „sprawdzona”, czy przypadkiem nie łamie się u nas standardów demokratycznych. Polecam władzom niemieckim zastanowienie się nad swoją demokracją, bo nastroje wśród społeczeństwa nie są najlepsze. Sam fakt,że informacja o napaści w Kolonii została podana parę dni po wydarzeniach jest zastanawiająca, czy ktoś nie chciał przypadkiem wyciszyć sprawy. Dziewczyna poszkodowana w Kolonii, tłumacząc w telewizji co miało miejsce, została oskarżona o rasizm. W internecie pojawiła się cenzura na portalach społecznościowych: Twitter i Facebook, w myśl której ludzie będą ścigani przez organy władzy za „mowę nienawiści”. Coraz więcej pojawia się głosów szarych obywateli, że nie należy przyjmować w niekontrolowany sposób ludzi, którzy okazują się w wielu przypadkach barbarzyńcami rodem z filmów o Conanie, przy jednoczesnym zapewnieniu, że jeżeli ktoś przyjeżdża (z obojętnie jakiego powodu: wojna, polepszenie jakości życia) i wykazuje chęć integracji i podjęcia pracy, drzwi stoją przed nim otworem. Niemcy powoli zdają sobie sprawę, że coś co miało uratować ich starzejące się społeczeństwo, jest puszką Pandory.  Ośrodki dla uchodźców stały się celem regularnych podpaleń. Na ulicy dochodzi do pobić. Policja bezradnie rozkłada ręce i mówi, że nad niektórymi dzielnicami w miastach takich jak: Berlin, Gelsenkirchen czy Duisburg nie panuje, a strach sieją tam kryminaliści wiadomego pochodzenia. Niemcy stają się powoli drugą Szwecją, która w odmętach poprawności politycznej gubi swoją tożsamość. Na Europę pada blady strach, wizja romantycznej wycieczki do Paryża zamienia się w szereg pytań o bezpieczeństwo, przez Bałkany masowo ludzie wędrują w stronę Niemiec, masowy exodus przecież jeszcze się nie skończył, w Austrii  z kolei rząd prosi kobiety, by nie wychodziły same z domu. Tych ludzi będzie coraz więcej. Będzie coraz więcej gwałtów, kryminalnych występków i z drugiej strony podpaleń ośrodków i pobić imigrantów. To wszystko przypomina ogromny wir, który może doprowadzić Niemcy do wojny domowej, spowodowanej przez nich samych.  Coraz więcej słychać głosów oburzenia na migracyjny problem, który może zatopić Angelę Merkel. Wraz z nią na dno może pójść ulubiona przez lewicę polityka równości, czyli coś czym Unia Europejska karmi nas od wielu lat,  na co zgadzał się ochoczo cały czas rząd Platformy Obywatelskiej.

Jeżeli ta wędrówka ludów będzie trwała dalej, tym większe prawdopodobieństwo, że Niemcy, a za nimi cała Europa pogrąży się w chaosie. W kulminacyjnym momencie do wyboru zostaną prawdopodobnie dwie drogi: radykalnie prawicowa z powrotem do kontroli granic, eksponowanie tożsamości narodowej oraz poszanowanie własnej historii i cywilizacyjnych korzeni, oraz radykalnie lewicowa, czyli: wymieszanie się społeczeństw, cywilizacji europejskiej z bliskowschodnią, brak zgody na krytykę czegokolwiek oraz powszechne dążenie do równości. Same problemy!
Cóż, pozostaje nam wierzyć w to, że pani Dunin ma rację i zostaje nam tylko kochać i być kochanym.

P.

 

 

Historia najlepszym sędzią na ziemi. 7 lat PO w Polsce.

To już 7 lat pod rządami Platformy Obywatelskiej (dalej w tekście – PO). 7 lat niejasności, niespełnionych obietnic i afer zamiatanych pod dywan. Problem PO polega na tym, że pod tym dywanem nie ma już wiele miejsca. W tekście przytaczam grzechy główne, których dopuściła się partia Donalda Tuska, a obecnie Ewy Kopacz. Tekst po przeczytaniu którego powinniście się dwa razy zastanowić podczas nadchodzących wyborów.

1) Afera stoczniowa

Operacja CBA pod kryptonimem „Hornet” ujawniła, że zorganizowany przez Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) oraz Agencja Rozwoju Przemysłu  (ARP) przetarg na zakup majątku stoczni w Gdynii i  Szczecinie od początku był ustawiony. Wysoko postawieni urzędnicy MSP i ARP lobbowali zakup przez tajemniczą firmę z Karaibów, za którą stali arabscy szejkowie- Stiching Particulier Fonds Greenrights.  Oświadczenia rejestracyjne i wpłacenie wadium miało mieć miejsce do 30 kwietnia, ale przesunięto je do 8 kwietnia, tego samego dnia wpłynęły pieniądze od katarskiego inwestora. Przypadek ? Fakt, że szef ARP – Wojciech Dąbrowski i Wiceminister Skarbu Państwa – Zdzisław Gawlik wiedzę na temat kontrachenta czerpali z  internetu daje dużo do myślenia. Ówczesny szef CBA – Mariusz Kamiński komentował przetarg w taki sposób: działania te prowadzone były nie tylko wbrew interesom ekonomicznym państwa, ale również wbrew zdrowemu rozsądkowi”, co wydaje się być zbyt lekką oceną. To była kompromitacja. „Rz” opisujac aferę wskazała, że w transakcji brał udział Abdul Rahman El-Assir – libański handlarz bronią, który miał nawet wpłacić  w.w. kwotę wadium w imieniu katarskiej firmy.  Do tego dochodzą liczne nieprawidłowości m.in. z wyborem Jacka Goszczyńskiego na wiceprezesa ARP z pominięciem procedury konkursowej. Mimo, że Donald Tusk zapewniał, że władze państwowych spółek nie będą wybierane „w zaciszu gabinetów politycznych”, do konkursu na stanowisko wiceprezesa ARP nie doszło. Wyboru dokonał minister skarbu państwa – Aleksander Grad, który o całej aferze z przetargiem wiedział. W internecie można znaleźć bez problemu stenogramy rozmów, z których jasno wynika, że korupcja na wysokich szczeblach władzy to nie „wymysł internetowych hejterów”, ale smutne fakty.

2) Afera hazardowa

Afera ujawniona na łamach „Rzeczpospolitej” w 2009 roku wraz ze stenogramami rozmów ówczesnego szefa klubu parlamentarnego PO – Zbigniewa Chlebowskiego z jednym z biznesmenów branży hazardowej – Ryszardem Sobiesiakiem. W rozmowach brali udział również umawiający spotkania znajomi Chlebowskiego oraz lobbysta – Jan Kosek. W sprawę mocno zaangażowany był pełniący wówczas funkcję ministra sportu i turystyki – Mirosław Drzewiecki, który m.in. wysyłał pismo do wiceministra finansow o wykreślenie z ustawy obciążeń niekorzystnych dla biznesmenów. Politycznym efektem było m.in. odwołanie ze stanowiska szefa CBA – Mariusza Kamińskiego, w trybie przyspieszonym uchwalono również ustawę hazardową. W międzyczasie wyszły kolejne niewygodne fakty dotyczące m.in. intensywne próby  Mirosława Drzewieckiego i jego asystenta Marcina Rosoła włączenia do władz totalizatora Magdaleny Sobiesiak, córki Ryszarda Sobiesiaka, który jak się okazało później ma wielu znajomych na wysokich szczeblach władzy.  Przeprowadzono śledztwo, które nie wykazując większych nieprawidłowości zostało później umorzone, co w szeregach Prawa i Sprawiedliwości określono mianem skandalu.

3) Sprzedaż lasów

Podczas gdy media głównego nurtu obśmiały Krystynę Pawłowicz za pałaszowanie sałatki, w Sejmie podjęto próbę zmiany Konstytucji, w myśl której w momencie, w którym wymagałoby tego „dobro publiczne” można by sprzedać Lasy Państwowe, co w chwili obecnej jest niemożliwe. Według rządu PO „dobro publiczne” to np. załatanie chociaż w części tonącej w długach III RP, lub wypłata odszkodowań za mienie odebrane Żydom przez Niemców i Sowietów. Komorowski złożył taką obietnicę w 2009 roku. Tajna notka ambasadora USA w Polsce ujawniona przez WikiLeaks nie pozostawia złudzeń :

„Jeśli chodzi o regulację kwestii restytucji mienia odebranego w czasie II wojny światowej i epoce komunizmu, Komorowski wyraził zaniepokojenie związane z kryzysem finansowym, który według niego zmienił nieco okoliczności. Niemniej jednak powiedział, że premier Tusk zmusi niepokornych ministrów, m.in. rolnictwa i ochrony środowiska, do tego by „dołożyli się do rekompensat” sprzedając państwowe lasy i nieruchomości”. 

Nie było o tym tak głośno jak o sałatce z rybą pani Pawłowicz, prawda ?

4) Traktat Klimatyczny

Posłużę się tym samym cytatem, który podawałem w poprzednim tekście. Dr Teluk z 2012 roku:

„Nasz kraj nie prowadzi profesjonalnego lobbingu swoich interesów narodowych w Brukseli. (…) Polscy politycy są albo słabymi negocjatorami, albo działają z premedytacją, za obietnice jakichś lukratywnych miejsc w Brukseli po zakończeniu kadencji.”

Dzisiaj już wiemy, że Donald Tusk jest przewodniczącym Rady Europejskiej, a dzięki Nigelowi Faragowi mamy świadomość ile zarabia (300 tysięcy euro). Ja wiem, to kolejny zbieg okoliczności. Podpisując w 2008 roku traktat klimatyczny, podpisał wyrok śmierci  na polską energetykę, która opiera się na węglu. Kopalnie od lat mają problemy, a  ile firm upadło lub zbankrutowało dzięki tej decyzji niewiadomo. Wiemy natomiast, że od paru lat rezlizowany jest scenariusz „wygaszania” kopalni. Sukces jakim określono dogadanie się między Premier Ewą Kopacz i związkami górniczymi jest tylko chwilowy. Podejrzewam, że wszystko runie po wyborach. Zbiegiem okoliczności oczywiście.

5) Stawka Vat + podniesienie wieku emerytalnego

Jednym z punktów programu gospodarczego Platformy Obywatelskiej był brak zgody na podwyższanie podatków i zapowiedź ich obniżania. Lata rządów Donalda Tuska pokazały, że są to obietnice bez pokrycia. Wzrost stawki VAT do 23%, oraz wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat to po prostu wstyd i grabież ludzi z emerytur.

6) OFE

Poza wydłużeniem wieku emerytalnego, reforma emerytalna to koleje okradanie Polaków. Mówiąc wprost: ZUS część pieniędzy ze składek przekazuje do OFE, które pożyczają je rządowi, który dotuje z nich ZUS, ponieważ ZUSowi brakuje pieniędzy na wypłatę emerytur, m.in. dlatego, że oddał je przed chwilą do OFE. Czyli ZUS dostaje od rządu pieniądze, które przed chwilą miał w ręku jako zupełnie nieoprocentowane – tyle, że teraz musimy jeszcze zapłacić procent dla OFE za pożyczenie tych pieniędzy rządowi. Kręci się.

7) Afera podsłuchowa

14 czerwca „Wprost” opublikował stenogramy z nielegalnie podsłuchany rozmów wysoko postawionych ludzi. Podsłuchane rozmowy zostały nagrane w warszawskich restauracjach.

Dramat I aktu. Rozmowa Ministra Spraw Wewnętrznych – Bartołomieja Sienkiewicza z Prezesem NBP – Markiem Belką. W rozmowie brał udział również szef gabinetu Belki – Sławomir Cytrycki. Rozmowa dotyczyła odwołania Ministra Finansów-Jacka Rostowskiego oraz potencjalne możliwości finansowania przez NBP deficytu budżetowego.

Dramat II aktu z udziałem Radosława Sikorskiego. Jego słowa  (Sikorskiego) do Jacka Rostowskiego:

„Wiesz, że polsko-amerykański sojusz to jest nic niewarty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa… bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją, i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy. Kompletni frajerzy „

zostały nie tylko w Polsce uznane za skandal.  Pojęcie, które padło później „Murzyńskość” opisujące polską niską samoocenę i płytką dumę powinno zakopać Sikorskiego jako polityka na lata. Nic takiego miejsca nie miało, a Radek ma się świetnie piastując rolę Marszałka Sejmu.

Rozmów było więcej, m.in. Sławomira Nowaka (b. minister transportu) z Andrzejem Parafianowiczem (b. wiceminister finansów) oraz Pawłem Grasiem (b. rzecznik prasowy rządu) i Dariuszem Jackiem Krawcem (Prezesem PKN Orlen).

18 czerwca funkcjonariusze ABW i prokurator wkroczyli do siedziby „Wprost” i zażądali wydania taśm.  Redaktor naczelny „Wprost” Sylwester Latkowski odmówił powołujac się na konieczność zachowania tajemnicy dziennikarskiej. Pomimo siłowych prób odbicia nośników, funkcjonariusze ABW opuścili redakcję bez nich. Summa Summarum „Wprost” przekazal je później do ABW. Tak walczy się z niewygodnymi faktami. We wrześniu prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie domniemanych nadużyć przez Marka Belkę i Bartołomieja Sienkiewicza.

8) Afera Amber Gold/Układ Gdański

Latem 2012 wybuchła afera w sprawie piramidy finansowej Amber Gold, która oferowała lokaty w złoto i kusiła wysokim zyskiem. 18 tysięcy poszkodowanych i ok. 850 mln złotych ich strat to bilans śledztwa. Dziwne jest to, że Amber Gold działała bez przeszkód mimo faktu, że jej właściciel posiadał na swoim koncie już 9 wyroków w zawieszeniu za oszustwa podatkowe. Nie płacił regularnie podatków i nie składał sprawozdań finansowych, na co dziwnie chętnym okiem spoglądały: urząd skarbowy, prokuratora i sądy.

Po czasie wyszło na jaw, że w liniach lotniczych OLT, których właścicielem był Amber Gold, pracował … syn Donalda Tuska – Michał. Andrzej Jaworski z PiS powiedział, że młody Tusk zarabiał więcej niż dyżurny portu, który odpowiada za bezpieczeństwo pasażerów a pracę dostał po nominacji politycznej.  Jaworski wspominał również, że zatrudnienie Tuska ma bezpośrednie powiązanie z „Układem gdańskim”, który jest swoistym środowiskiem polityczno-biznesowym do którego należą m.in. Paweł Adamowicz (prezydent Gdańska), Ryszard Milewski (skompromitowany sędzia),  prokuratorzy – Bogdan Szegda i Dariusz Witold Pogorzelski i wielu innych jak Andrzej Kowalczyk (pełnomocnik marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka), który stoi za organizacją futbolowych spotkań PO.

9) Jest tego więcej

Wszystkich afer nie sposób wymienić, zbieranie materiałów zajęłoby lata (całkiem szczerze), jest jednak wiele innych sytuacji co najmniej dwuznacznych, godnych uwagi. Ubiegły rok zdominowany był również dzięki Radosławowi Sikorskiemu (tak, to ten Marszałek Sejmu), który w ramach rekompensaty za wyjazdy poselskie swoim prywatnym samochodem dostał zwrot blisko 80 tysięcy złotych. Mimo posiadania limuzyny rządowej i ochrony BOR-u, zdołał wyjeździć bardzo dużo. Można śmiało powiedzieć, że Marszałek jest wzorem aktywności poselskiej. W świetnym artykule z „Wprost” pod tytułem „Sikorski:Kierowca widmo” przyjrzano się troszkę uważniej jego faktycznej atywności, której… nie stwierdzono. Prokuratura rejonowa: Warszawa – Śródmieście odrzuciła wniosek o wszczęcie śledztwa, nie podając powodów. Ten sam Radek płacił swojemu brytyjskiemu koledze i dyplomacie – Charlesowi Crawfordowi za konsultacje jego wystąpień i poprawki. Ile ? Za 14 przemówień, takie tam około 250 tysięcy złotych.

Ustawianie przetargów, wydawanie pieniędzy dwukrotnie lub trzykrotnie większych niż w założeniu (Stadion Narodowy) i inne defraudacje, nepotyzm, psychopatyczne wystąpienia Stefana Niesiołowskiego i kompromitacje Grzegorza Schetyny. 3 miliony Polaków za granicami kraju szukający godnego życia i na koniec bilion długu publicznego, który stale rośnie.

To wszystko wierzcholek góry lodowej afer, które zdominowały rządy PO. Jesienią ich władza może przejść do skansenu. Historia tak jak kij, ma dwa końce, a koniec końców przychodzi czas na refleksję, ocenę i przemyślenia. Przecież historia jest najlepszym sędzią na ziemi.

P.

Hala Madrid !

Jak mawiają : „Jak się bawić to się bawić, drzwi wyj****, okna wstawić”. Za bardzo do serca wzięli sobie to posłowie PiS: Adam Hoffman, Mariusz Antoni Kamiński oraz Adam Rogacki, którzy w towarzystwie europosła (również z ramienia PiS) Dawida Jackiewicza i swoich żon, prawie doprowadzili do międzylądowania samolotu na linii: Warszawa-Madryt. Powodem była awantura w jaką wdały się żony naszych świetnych polityków ze stewardesą, która chciała odebrać kobietom wcześniej wniesiony na pokład alkohol, co wedle regulaminu jest zabronione. Żony polityków, odważne niczym matka chroniąca własne dziecko przez złem wszelkim postanowiły, że alkoholu nie oddadzą i basta. Dopiero interwencja kapitana samolotu ostudziły gorący charakter kobiet.

Następstwa to prawdziwy efekt domina. Okazało się, że posłowie wzięli kilkanaście tysięcy złotych zaliczki na wyjazd i zgłosili,że … pojadą samochodem. Wybrali jednak linie lotnicze (tanie, podobno). Skąd ta nagła zmiana ?

Co ciekawe, Adam Hoffman wyruszał w podróż służbową własnym samochodem 20 razy. Koszty wyprawaw ? Takie tam, 56 tysięcy złotych (około). Mariusz Antoni Kamiński również wydał na paliwo podobna kwotę. Rekordzistą jest jednak Adam Rogacki, który wycenił swoje podróże na 75 tysięcy złotych. Ciekawostką jest, że w oświadczeniach majątkowych samochod posiada tylko Adam Hoffman (10 letnie, Renault Megane, a dla niepoznaki jeździ wartym ok. 200 tysięcy zlotych Mercedesem GLK, chyba ,że zdążył już go zmienić #ZaWaszHajs). Z tego Adama to w ogóle fajny człowiek. Po piwku na czerwonym i długa. Diabeł ! A wszystko uwiecznione na okładkach tabloidów. Mógłby z powodzeniem występować w „Szybkich i wściekłych”, w „Prawych i Sprawiedliwych” również  dałby radę. Żona nie ma pracy ? Przecież jest KGHM i fucha asystentki prezesa, to przecież idealne dla niej. Nie, nie musisz chodzić do pracy, wypisze (ktoś) zwolnienie (które będzie trwać np.2 lata, a pensja będzie sobie wpływać, ok. 6 tysięcy zł miesięcznie, pasuje Ci?) Fajne jest tez to, że to facet z gestem. Żona musi zawieść taksówką dzieciaki do szkoły ? Kochanie, weź moją kartę służbową ! (dodam,że taksówkarz po ujawnieniu tego przekrętu, który mu się nie spodobał, zgłosił to i … stracił pracę). Adam Hoffman niczym Ojciec Pio posiadł zdolnośc bilokacji. Wg. oficjalnych dokumentów między 20 a 25 maja był na delegacji w Londynie. Co ciekawe 23 maja spotkał się z Konradem Piaseckim podczas Kontrwywiadu RMF FM w Warszawie. Jak tu nie uwielbiać naszych polityków ?

Całość „delegacji”, które wyglądają jak wakacje polityków na koszt ciemnego ludu można podejrzeć tutaj: http://orka.sejm.gov.pl/media.nsf/files/MDUA-9QSMYW/%24File/ZA%C5%81%C4%84CZNIK%20NR%205%20_Wyjazdy%20zagraniczne%20pos%C5%82%C3%B3w_VII%20kadencja.pdf (link podany przez Pana Przemysława Wiplera na oficjalnym koncie facebookowym). Z tego dokumentu wynika, że w obecnej kadencji posłowie wyjeżdżali 791 razy, a cały koszt to około 8 mln 660 tysięcy złotych. Ludzie, przejrzyjcie na oczy !

Hoffman, Kamiński i Rogacki zostali usunięci z partii oficjalnie 10 listopada na wniosek Jarosława Kaczyńskiego zaraz po wypłynieciu do mediów afery. Ostał się za to Jackiewicz, który pojechał, przepraszam polecial do Madrytu za swoje pieniądze. Teraz była trójka z PiS może pogratulować mu żony, która awanturowała się najbardziej. Tym samym PiS jak zwykle strzelił sobie w obie nogi tuż przed wyborami.  Nie pomógł im na pewno filmik, który wyciekł  do sieci niejakiego Eryka „wykfalifikowanego w ch*j !” Brodnickiego, kandydata na radnego Radomia: https://www.youtube.com/watch?v=u-2NMsS4l80&feature=youtu.be . Prawdziwe barwy kampanii. Pogratulować.

Efektem kolejnej aferki z udziałem naszych polityków był występ I Don Kichota RP – Radosława Sikorskiego.  W myśl tego występu w Sejmie powstanie komisja do spraw zagranicznych wyjazdów parlamentarzystów oraz powołany zostanie pełnomocnik ds. procedur antykorupcyjnych. Zostanie również wprowadzony limit kilometrowy samochodowo-samolotowych podróży naszej elyty polytycznej. I pomyśleć, że wszystko trwałoby w najlepsze gdyby nie awantury pijanych (przepraszam zestresowanych lotem) żon posłow. Ach te baby …

P.

O obrońcach sfer niebieskich

To, że stacja TVN to najbardziej skretyniała telewizja w Polsce wiedziałem już od dawna. Nie pomaga im nawet to, że raz w roku puszczają „Gliniarza z Beverly Hills 3”. TVN to telewizja reżimowa, oczerniająca partie stojące w opozycji, oszukująca i przedstawiająca kompletnie nieprawdziwy obraz widzom. Co mnie jednak najbardziej boli, to fakt, że z dziennikarskiej sztuki, która przeciez do najłatwiejszych nie należy zrobili propagandowe gówno w stylu Korei Północnej. Trochę im do tego państwa brakuje, ale są na najlepszej drodze.

Lubię Przemysława Wiplera. Lubię go za to, że jest taki fajny, normalny facet jak ja. To super mega inteligentny gość, który nie dmuchał w kaszę. Zestawiając go z klaunami i muppetami polskiej polityki jak Tomasz Szczerba, Stefan Niesiołowski czy Krzysztof Kosiński wypada jak Lamborghini przy Polonezie. Podzielałem jego zdanie w sprawie „śmieciowego jedzenia”, ozusowania umów zleceń i z olbrzymią ciekawością oczekiwałem końca sprawy o rzekome pobicie policjantów na ulicy Mazowieckiej ubiegłego roku. Z raportu policji i aktu oskarżenia wynika, że będący pod wpływem alkoholu (i nieznanych mocy) poseł Wipler opierał się dzielnie nadludzką siłą 6 stróżom prawa. Z dokumentów tych wynika również, że poseł obrażał, zaczepiał, zszargał i potargał mundur policjanta. Sam zainteresowany ubiegał o udostępnienie i pokazanie taśm z monioringu, na których rzekomo miała mieć miejsce cała sytuacja. Po roku czasu tabloidy dotarły do taśm i postanowiły je opublikować. To co można zaobserwować na taśmach jest zgoła odmienne od tego czym postanowił uraczyć nas ówczesny szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – Bartołomiej Sienkiewicz (Hmmm czy to nie ten od afery taśmowej ?!) .”Sprawa jest oczywista” – powiedział. W najbliższym czasie będzie musiał sie wytłumaczyć ze swoich słów oraz z tego, że publicznie chwalił policjantów za wykonaną akcję i niejako wydał wyrok na Wiplera. Pełniąca funkcję Marszałka Sejmu, a obecna Pani Premier – Ewa Kopacz, również miała dostęp do nagrań i o dziwo nie postanowiła zbadać sprawy.  Gdyby taśmy wyciekły w ubiegłym roku „wybuchłby kryzys rządowy” – mówi Wipler. I ma rację. Reżimowe media: TVN, Gazeta Wyborcza i jej portal gazeta.pl w mniejszy lub większy sposób próbowały odwrócić kota ogonem. Szczytem tej wielkiej propagandowej kupy były „Fakty po faktach” w TVN, gdzie Grzegorz Kajdanowicz zrobił z siebie idiotę, lub został nim na polecenie „góry”. Siedzący naprzeciwko niego Przemysław Wipler, doświadczony w rozmowach na żywo raz po raz obnażał braki i niewiedzę Kajdanowicza niczym rasowy bokser obijający młokosa. Kajdanowicz przerywał, zadawał kolejne pytania, prowokował, ale nie dał rady zmusić Wiplera do błędu. Kompromitacja całej stacji stała się faktem i liczę na to, że ludzie, którzy oglądali program pójdą po rozum do głowy i zastanowią się czy „moja ulubiona stacja serwująca moje ulubione seriale” jest rzetelną, informującą bezstronnie o sytuacji w Polsce i na świecie czy skrzętnie skonstruowaną machiną do lobbowania i elementem demagogii rządzącej koalicji.

Reasumując: Policja i jej przedstawiciele kłamali i bezpodstawnie oskarżali Przemysława Wiplera. Funkcjonariusze nadużyli swojej władzy za co powinni zostać stosownie ukarani. Z nagrań wideo wynika, że oprócz policjantów w mundurach, na miejscu zdarzenia znajdują się ludzie ubrani „po cywilu”. Policjanci ? Zaprzeczono temu. Więc kto ? Przechodnie ? Święty Mikołaj ? Cała sprawa śmierdzi okrutnie. Rok czasu wycierano podłogę Wiplerem, ubliżano, wypominano jego „niedyspozycję” (ostatni raz bodajże  w programie Moniki „Stokrotne dzięki” Olejnik, gdzie rozmawiano również z Piotrem Guziałem). Jak wspominał wielokrotnie poseł: picie alkoholu nie jest w Polsce zabronione, a czy komuś to przystoi czy nie, to inna sprawa. Jestem zdania, że w wolnym czasie mogę robić co chcę i nikt nie ma prawa w to ingerować. Niestety coraz częściej Państwo jako instytucja chce ingerować w prywatne sprawy obywateli. Ja się na to nie godzę. Nie godzę się również na indoktrynację mediów, sugerujacych ludziom w jaki sposób mają myśleć. Wierzę, że Przemysław Wipler, dzięki swojemu uporowi doprowadzi do końca tą sprawę i nie da jej zamieść pod dywan tak jak zrobiono to z aferą taśmową w redakcji „Wprost”. Dzisiaj wypiję zdrowie wszystkich tych dla których najbardziej gorzka prawda jest lepsza niż najsłodsze kłamstwo serwowane przez reżimowe media.

P

Po hymnie

O sukcesie polskich siatkarzy powiedziano i napisano już praktycznie wszystko i wszędzie. No może  poza TVNem, który nawet nie nadmienił w dniu finału o tym,że biało-czerwoni grają o ZŁOTY MEDAL mistrzostw świata. Utarczki ze stacją Polsat ? Może i tak, ale dalekie to od dziennikarskiej sztuki. Z uwagi na to, że siatkówka zajmuje szczególne miejsce w moim sercu mogę być trochę nieobiektywny, ale wybaczycie mi to chyba, prawda ?

O tym,że Stephane Antiga nie będzie miał łatwego życia było wiadomo juz od razu. Wybrany, jeszcze za kariery zawodnika, miał pełne poparcie związku. Znawcy z for dyskusyjnych wiedzieli jednak swoje. Uznali, że kompletny brak doświadczenia trenerskiego francuskiego byłego już zawodnika Skry Bełchatów – zgubi nas i wcale nie wyprowadzi z kryzysu, w jaki wpadła kadra. Receptą na to miała być osoba drugiego szkoleniowca, również Francuza – Philippe’a Blain’a, który przez wiele lat dowodził reprezentacją trójkolorowych.

Podczas selekcji okazało się, że istnieje ogromna szansa by do kadry wrócił Mariusz Wlazły, jeden z ojców sukcesu drużyny Raula Lozano z 2006 roku, o ile … przeszedłby selekcję. Antiga od razu narzucił swój rytm pracy i nie realizował polityki „świętych krów”. Nie było w tej kadrze ludzi ważnych i ważniejszych, o czym dobitnie przekonał się na końcowym etapie selekcji nasz ofensywny przyjmujący – Bartosz Kurek, którego brak stanowił szerokie pole do dyskusji. Kibice łapali się za głowę, pytając: „Jak Antiga chce coś ugrać bez naszej największej gwiazdy ?” Sam drżałem, myśląc: „Ten facet jest albo bardzo głupi, albo jest geniuszem”. Historia z Kurkiem wypłynęła do mediów, jakoby Bartek awanturował się podczas treningów, nie doszedł do optymalnej formy, miał dwie rozmowy dyscyplinarne z Antigą. Hipotez było wiele, jedno było wiadome na pewno: Kurek na Mistrzostwach Świata nie zagra. Wszyscy oszaleli. Francuski duet trenerski postawił na m.in. Mateusza Mikę i Rafała Buszka, którzy fantastycznie weszli do kadry podczas meczów Ligi Światowej, nabierając bezcennego doświadczenia, które procentowało (szczególnie u Miki!) na turnieju w Polsce.  Kandydaci do medalu ? Rosja, Brazylia, Włochy, USA, Polska + nieobliczalne drużyny Serbii,  Kuby, Francji, Niemiec oraz rewelacja sezonu – Iran. Drużyn dobrych było naprawdę wiele, a droga do finału długa, żmudna i trudna (13 spotkań). Duże znaczenie miało mieć to, kto będzie miał najdłuższą ławkę rezerwowych…

To co zobaczyłem 30 sierpnia podczas meczu otwarcia z Serbami, przyprawiło mnie o ciarki na plecach. W zasadzie za każdym razem mam dreszcze kiedy słyszę Mazurek Dąbrowskiego, ale ten szczególny raz – śpiewany a capella przez 63 tysiące ludzi zrobił na mnie tak ogromne wrażenie, że zapierało to dech w piersiach. Myślę,że przeciwnicy zdali sobie wtedy sprawę, że przy takiej publiczności wygrać meczu się po prostu nie da. Serbowie przegrali mecz 0-3, a my udanie rozpoczęliśmy mistrzostwa.

Kolejne zwycięstwa potwierdzały tylko, że jesteśmy w dobrej formie. Podczas małego potknięcia z ekipą Kamerunu byłem naprawdę zły, że gramy jak nie przystało na faworytów (w tym spotkaniu). Nie wziąłem pod uwagę,że kameruńskiemu atakującemu – Jean’owi Ndaki Mboule wychodziło wtedy prawie wszystko, no może poza przywołaniem deszczu … Wygraliśmy to spotkanie 3-1. Po kolejnych zwycięstwach, zakończyliśmy I fazę turnieju z kompletem punktów i setami 15-1. II faza okazała się o wiele trudniejsza. Porażka ze Stanami Zjednoczonymi 1-3, sprowadziła nas na ziemię (Pomimo bardzo dobrej gry !) Drugi mecz tej fazy zagraliśmy z Włochami, którzy osłabieni brakiem największej strzelby – Ivana Zaytseva mieli być tylko zwierzyną. Nic bardziej mylnego. Włosi grali do końca jak równy z równym, ale to my po meczu dopisaliśmy 3 punkty. Kolejne dwa mecze to istne horrory z Iranem i Francją zakończone zwycięstwami 3-2.

Kolejna runda przyniosła ogromne niespodzianki. Brak w najlepszej „szóstce” drużyny USA, Włochów czy Bułgarów było sporym rozczarowaniem dla tych drużyn. Znalazły się za to ekipy Francji czy Niemiec, którzy trochę szczęsliwie awansowali do 3 rundy. Losowanie przyniosło kolejny prezent dla drużyny niemieckiej. Los ich oszczędził i znaleźli się w grupie z Francją i z Iranem. Polska trafiła do „grupy śmierci”. W zasadzie można to powiedzieć o każdej drużynie, która do tej grupy trafiła. Mieliśmy sie zmierzyć z Brazylią i z Rosją, czyli kandydatami do złota. Rosjanie mimo,że osłabieni brakiem m.in. Aleksieja Werbowa i Maksima Michajłowa, stawiani byli w roli kandydatów do złota zanim turniej się rozpoczął. Potencjał zawodników, a w szczególności ich liczba nadawały sens opinii, że niezależnie w jakiej konfiguracji wystąpią Rosjanie – będą bardzo groźni. Dużo mówiło się również o postaci Aleksieja Spirydonova, który swoimi kontrowersyjnymi gestami (strzela wyimaginowanym karaninem do publiczności ?! WTF ?!) i słowami („…żal mi pszeków” – w kontekście Polaków) doprowadził do tego, że Rosja była niemiłosiernie wygwizdywana za każdym razem. Żałosny człowiek, imitacja profesjonalizmu.

Gra na naprawdę wysokim poziomie doprowadziła do tego, że wygraliśmy 3-2 zarówno z Brazylia w pierwszym spotkaniu, jak i z Rosją, która po porażce z Brazylią musiała nas ograć za 3 punkty. Nic takiego nie miało miejsca, Spirydonov, który na początku meczu napsuł nam dużo krwi z biegiem czasu osłabł i usiadł na ławce rezerwowych. Kapitalne spotkania rozegrał Mariusz Wlazły, ale to każdy z zawodników dołożył po cegiełce do sukcesu.Po raz kolejny pokazaliśmy swoją siłe, a Rosjanom został mecz o 5 miejsce z Iranem.

Półfinał z Niemcami był bardzo nerwowy. Zawodnicy Vitala Heynena nie składali broni bardzo długo, każdy set kończył się bardzo nerwowo, a my – po raz pierwszy od jakiegoś czasu graliśmy jako faworyci. Może to trochę sparaliżowało zawodników Antigi, ale summa summarum udało się pokonać rewelację turnieju 3-1 i gra w finale stała się faktem. Tam czekała już drużyna Bernardo Rezende, pałająca żądzą rewanzu. W półfinale po bardzo zaciętym meczu pokonali Francuzów 3-2.

Finał napisany został złotym piórem. Po pierwszym, gładko przegranym secie miałem pewne obawy (Japonia 2006 rok…) i myślałem sobie „Cholera, czy Ci goście nigdy nie przegrywają”? Całe szczęście pokazaliśmy ogromny charakter, nie wystraszyliśmy się silnego rywala, a Paweł Zagumny grający ostatni mecz w narodowych barwach rozdzielał piłki niczym geniusz. Mariusz Wlazły bił Brazylijczyków niemiłosiernie, a Mateusz Mika – objawienie mistrzostw obijał blok niczym stary wyjadacz. Po ostatnim ataku Wlazłego w 4 secie, katowicki Spodek odleciał, a ja będąc jakieś 1000 km dalej na zachód, śledzący relację internetową – razem z nim ! Jesteśmy Mistrzami Świata ! Do tej pory słyszę łamiące się głosy komentatorów: Tomasza Swędrowskiego i Wojciecha Drzyzgi  (Ojciec Fabiana, naszego rozgrywającego), którzy powtarzają to jak mantrę. Po finale przyszła feta, rozdanie nagród indywidyalnych (w dream-teamie mistrzostw:  Karol Kłos i Mariusz Wlazły (również MVP turnieju) i medali. Odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego, czyli coś czego się nie zapomina. Szeregi wywiadów. A w nich więcej emocji niż składnych zdań. Stephane Antiga debiutuje na wielkiej imprezie jako trener i zdobywa tytul mistrza świata. Niesamowite.

Co teraz ? Cel ? Mistrzostwa Europy w przyszłym roku i kierunek Rio de Janeiro ! Zadanie będzie jeszcze trudniejsze, ponieważ wszyscy będą wymagać teraz jeszcze więcej. Większych skandali niż te z udziałem kacapa Spirydonova nie było, może poza Brazylijczykami narzekaącymi na brak przywilejów po wygraniu 9 meczów z rzędu (Polacy wykorzystali prawo gospodarza do grania meczów  III rundy z jednodniowa przerwą na co liczyli Brazylijczycy. Szanse na rewanż mają w Rio). Mistrzostwa świata w Polsce przyniosły też trochę smutku. Z kadry zrezygnowali zasłużeni: Krzysztof Ignaczak, Paweł Zagumny, Mariusz Wlazły i kapitan Michał Winiarski. Zastąpienie ich będzie ogromnie trudne, ale nie niemożliwe. Stephan Antiga to człowiek, który znajdzie godnych zastępców. Wierzę w to bardzo mocno. Byłoby wskazane, żeby Bartosz Kurek wyszedł z inicjatywą pojednania. Po słowach „Już więcej u  Ciebie nie zagram”, pozostał niesmak, ale jesteśmy tylko ludźmi, a ludzie popełniają błędy. A w tej chwili musi uderzyć się w pierś. Wydaje mi się, że Stephan jest w stanie wybaczyć krnąbrnemu przyjmującemu, ale ten musi udowodnić swoją wartość na boisku. O to nie będzie łatwo, bo konkurencja nie śpi.  Zwycięzcami mistrzostw są przede wszystkim młodzi: Fabian Drzyzga, Mateusz Mika i Paweł Zatorski, którzy weszli do kadry przebojem, ogrywani w Lidze Światowej i wskoczyli na poziom światowy. Oby tak dalej chłopaki ! My, jako kibice, mocno trzymamy kciuki.  To pokazuje też model szkolenia, który sprawdza się od lat w Polsce. Inwestuje się pieniądze w siatkówkę i po czasie zbiera się tego żniwa. W finale nie widziałem podobnie jak w piłce nożnej gości wymuskanych, wyżelowanych, tylko normalnych nieludzko pracujących. Jesteśmy Mistrzami Świata !

 P.

Na muszce

7,15 % z 22,7% wyborców, którzy raczyli w niedzielę wyjść z domu i dowlec swoje 4 litery do najbliższego miejsca głosowania, oddali głos na Kongres Nowej Prawicy pod batutą charyzmatycznego Janusza Korwin-Mikkego. Wynik skrajnie prawicowej frakcji uznany jest za olbrzymi sukces partii, natomiast mainstreamowe media uznały wynik wyborców za „niepokojący” a wielu „znawców” wspomniało, że elektorat  Janusza Korwin Mikkego to „troglodyci i półgłówki”. Po ponad 20 letniej posusze politycznej prezes KNP wjeżdża z partyzanta do Parlamentu Europejskiego wspólnie z Robertem Iwaszkiewiczem, Stanisławem Żółtkiem oraz Michałem Marusikiem. Lider partii wspomniał, że liczył na nieco większy rezultat, ale jest to dobry prognostyk przed zbliżającymi się wyborami w Polsce. Znakomitą większość wyborców „Krula w muszce” stanowili młodzi ludzie w wieku od 18 do 25 roku życia, z wyższym wykształceniem, często uprawiający wolne zawody. Po głos na lidera KNP poszli także młodzi przedsiębiorcy. Na pytanie: dlaczego młodzi głosowali na Janusza Korwin Mikkego, odpowiedzi jest kilka.

Pierwsza odpowiedź to porażka Janusza Palikota, który po ogromnym zaufaniu jakim obdarzyli go młodzi ludzie w ostatnich wyborach (stał się trzecią siłą w polskiej polityce), nie zrobił praktycznie nic poza wprowadzeniem do sejmu homoseksualisty – Roberta Biedronia i osoby po operacji płci – Anny Grodzkiej. Ciągłe zmiany poglądów, kontakty polityczne z postkomunistami oraz żenujące spoty wyborcze ludzi z ugrupowania Europa Plus, doprowadziły do tego,że  jego poparcie zaczęło diametralnie spadać, aż w końcu doszło do tego, że w wyborach europarlamentarnych 2014 jego Europa Plus nie uzyskała progu wyborczego i nie wprowadziła do Europarlamentu żadnego posła. Drugą odpowiedzią dlaczego młodzi poszli za 71-letnim ekcentrykiem to jego konsekwencja w głoszeniu poglądów, które niezmiennie od x lat prezentuje na scenie politycznej lub poza nią. Młodzi ludzie zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że zmiana PO na PiS i odwrotnie prowadzi do niczego. Od 7 lat nie zmieniło się nic w Polsce poza tym,że coraz więcej naszych przyjaciół znajduje zatrudnienie za granicą.  Ale nie o taką walkę z bezrobociem prosiliśmy. Nie liczmy pojedyńczych sukcesów a realne zmiany. Takich rządy PiS i PO nam nie zagwarantowały. Poglądy KNP w chwili obecnej cieszą się dużym poparciem. Są radykalne, ale widocznie według młodych ludzi tylko radykalne zmiany mogą przywrócić Polsce normalność, czyli życie na poziomie zachodu Europy, ale nie według zachodnich reguł. Ostatnim głównym powodem wydaje mi się, że jest aktywność internetowa prezesa KNP. Z uwagi na kontrowersyjne wypowiedzi, rzadko widywaliśmy przedstawicieli KNP w telewizji. Z biegiem czasu, kiedy sondaże zaczęły rosnąć, zmieniło się to w pewnej części, choć tak naprawdę obiektywna wobec KNP zachowała się tylko stacja Polsat News. Profil Janusza Korwin-Mikkego na facebooku zgromadził już prawie 360 tysięcy fanów (stan na dzień 28.05.2014) i z każdym dniem tych fanów przybywa. Dla porównania, oficjalny profil Platformy Obywatelskiej ma niespełna 50 tysięcy. Internet stał się jego imperium. Prezes KNP jest bardzo aktywny. Dziennie podaje kilka newsów na temat swojej działalności. M.in. informuje o spotkaniach, które odbywa na terenie całego kraju, debatach, w których bierze udział, komentuje słowa ludzi, którzy go oczerniają etc.

Nie śmiałbym nikomu zaglądać w metrykę, ale sam fakt ilości spotkań, jakie odbył Korwin-Mikke przez ostatnie miesiące, mając na karku prawie 72 lata uważam za niesamowity. Umówmy się, że na scenie politycznej ludzi, którzy równie długo i ochoczo bronią swoich pogladów można policzyć na palcach, to również stoi za jego fenomenem, który wdarł się w świadomość młodych ludzi. Warto zauważyć, że wynik skrajnej prawicy w polskich wyborach europarlamentarnych nie jest wyjątkiem. W wielu innych krajach prawica uzyskała ponad 20% głosów, w niektórych zwyciężyła. W Europarlamencie uniosceptyków/euroceptyków będzie około 150. Tej liczby nie nazywałbym zagrożeniem. Nazwałbym ją raczej czerwoną kartką dla rządzących, którzy w  swoim braku pomysłu na Europę, skazali ją na stagnację. Jeżeli chodzi o  Polskę zaś, jest to wyraźny sygnał, że młodzi mają dosyć i mówią STOP, a partie PO i PiS jeżeli chcą utrzymać się u władzy muszą zacząć działać i przestać lekceważyć potężny młody elektorat, który pójdzie za  prezesem KNP. Bo nazywanie młodych troglodytami i debilami  a Janusza Korwin-Mikkego hańbą Polski tylko jeszcze bardziej ich rozjuszy i będzie miało efekt odwrotny do zamierzonego.  Na tą chwilę Janusz Korwin Mikke jest eurodeputowanym i wreszcie może trzymać na muszce ludzi, którzy szkodzą Polsce. Dostał razem ze swoją partią pokaźny zastrzyk zaufania, teraz czekamy na rezultaty.

P.

Duma i uprzedzenie

Jestem dumny z Polski. Mówię poważnie. Cieszę się, że jestem obywatelem kraju, na który ktoś z zewnątrz powie: nietolerancyjny. Niech tak będzie, niech tak mówią. Ja uważam inaczej.  Jesteśmy chyba ostatnim bastionem w Europie, który akceptuje normalność. Jestem dumny,że Polacy w tak błachej sprawie jak śmieszny konkurs eurowizyjny –  nie głosowali na istotę z brodą, długimi pazurami i makijażem, którego nie powstydziłaby się nawet Cher. Ostatnimi dniami polskie portale społecznościowe (i nie tylko) żyły występami eurowizyjnymi. Niestety nie za sprawą wysokiego poziomu tej imprezy, a kontrowersjami jakie wzbudzały występy artystów. I tak o ile polscy przedstawiciele – Donatan i Cleo zaproponowali nam według wielu ludzi „ociekającą seksem zaściankowość, gdzie nie dotarły pralki”, tak przedstawiciel/ka/przedstawicielstwo ? Jak to nazwać ? Ta istota z Austrii pobiła wszystkich, wszystko i mało tego – zwyciężył/a/o.

Nazwiecie mnie nietolerancyjnym polaczkiem. Dziękuję, jestem. Ale to nie tylko ja, ale cała rzesza ludzi, których napawa obrzydzenie na widok ciała kobiety z … brodą Leonidasa z  „300”. Nasuwa się pytanie: Czy jury głosując na Conchitę Wurst nie chciało przypadkiem przeforsować ofensywy genderowej w Europie ? Tylko ja chciałbym zapytać: o czym w ogóle dyskutujemy ? Po co to wszystko ? Ktoś napisał, że jeszcze niedawno kobiety z brodą oglądano w cyrku. Tak było.  Może gdyby Jan Sobieski wiedział za jaką Austrię jego rycerze krew oddali, nigdy nie przyszedłby im z odsieczą ?

Mówimy o zachodzie jako niedoścignionym ideale i pozwalamy, żeby ludzie pokroju pani z brodą oskarżali nas o nietolerancję. Dlaczego się na to godzimy ? Dlaczego dajemy sobie wmówić co jest normalne a co nie ? Z tym pieprzonym gender kojarzy mi się jedna sytuacja:  W przedszkolu w Rybniku był realizowany program „Szczęśliwa 15”. Miał on na celu wyjaśnienie czym jest gender, obalenie stereotypów oraz pokazanie, że gender to teoria postępowa, a przedszkole chce iść z duchem czasu. Rodziców niestety zaniepokoiły powtarzające się pytania dzieci o „chłopcach chodzących w sukienkach”. Postanowili oni wypisać dzieci z programu, co wydało się najnormalniejszym posunięciem. Okazało się,że po całym incydencie ich dzieci zostały skreślone z listy wychowanków przedszkola. Czy kiedy wybuchnie wojna panowie w sukienkach pójdą walczyć za nasza ojczyznę z karabinem ? Czy będą pocieszali żony poległych i ocierały łzy albo czyścili lufy karabinów  ? Czy to jest normalne ? Czy człowiek w swojej ewolucji przypadkiem nie skręca w ślepy zaułek ?

W Polsce to nie wyjdzie. I bardzo się z tego cieszę. Zostaniemy ostatnią enklawą na mapie Europy, który nie akceptuje wszelkich dewiacji: od homoseksualizmu, przez gender i aż do pedofilii. Tak bardzo chcieliśmy się zbliżyć do zachodu. A co na zachodzie ? W Holandii zarejestrowana została partia polityczna, która broni praw i wolności pedofilów. Chcą oni obniżyć wiek w którym można uprawiać seks z 16 do 12 (!!) lat. Są również za legalizacją pornografii dziecięcej oraz … uprawianiem seksu ze zwierzętami. Co do zwierzątek, w Niemczech jest ogromny problem z zoofilami. Zoofilia przestała być w Niemczech przestępstwem w 1969 roku. Od tego czasu po dziś dzień powstało mnóstwo domów publicznych, gdzie można współżyć z komisarzem Rexem, owieczką Dolly i z psem, który jeździł koleją. Any questions ? Ok, to teraz zbierzcie swoje szczęki z podłogi. „Postępowy zachód” w pewnym dniu zapuka i do naszych drzwi. Będzie walił w okna. Jeżeli nie zatrzymamy tego procesu już teraz, w przyszłości naszym dzieciom będa groziły wynaturzenia, które w tej chwili traktujemy w kateogiriach koszmaru. Na zachodzie świat stanął już na głowie.  Tymczasem ja jestem dumny z „zaściankowej” Polski i uprzedzony do tegoż właśnie „postępowego zachodu”.

P.

Samotność w sieci

Dogonić przyszłość

„Doganiamy Europę” – te słowa naszego Premiera wywarły na mnie ogromne wrażenie i  odbijają mi się echem w głowie kolejny dzień. Wraz ze swoim sztabem specjalistów doszedł on do zaskakujących wniosków. Według niego dobijemy do średniej europejskiej za 7-9 lat  i wtedy to ludzie z mniej rozwiniętych krajów będą przyjeżdżali do Polski do pracy. Serdecznie im współczuję. Dlaczego ? Ponieważ jesteśmy krajem nietolerancyjnym (tolerujemy tylko Turka pracującego w kebabie i to tylko będąc po alkoholu)  i biednym (wciąż, choć Premier uważa inaczej) . Kolejnym ciekawym wnioskiem jest to, że liczba Polaków, którzy wyjeżdżają za granicę ma się zmniejszyć. To również zastanawiające, ponieważ… dlaczego miałoby tak własnie być ? Kolejną rzeczą, która mi się przypomina to coś dotyczące tych 7-9 lat. Wydaje mi się, że juz gdzies to słyszałem. Ach tak, w 2007 roku, kiedy Pan Tusk przejmował Radę Ministrów. Poinformował wtedy rodziców dwudziestoparolatków, że to „oni są przyszłością i należy w nich inwestować”. „Oni” teraz mają po 30 lat i są pokoleniem straconym i w prawie 30% proszą rodziców o pomoc finansową. Z danych wynika, że pół miliona dzieciaków nie ma niezbędnych podręczników do szkoły a 9 mln ludzi do lat 24 żyje w niedostatku lub biedzie.. Zielona wyspa wydaje się bardzo wyblakła.  Tyle o tym.

Dlaczego ?

Nie chcę bawić się w analityka ani w starszą panią w huście z kulą, w której widzę przyszłośc.  Polacy wyjeżdżali i będą wyjeżdżać, to nieuniknione. Podstawowym motywem wyjazdu jest oczywiście zarobek. Pieniądz. kasa, misiu, kasa, zielone, mamona – zwał jak zwał. Budulec dzięki któremu jesteśmy w stanie zorganizować sobie w pewnym stopniu przyszłość, na oczekiwanie której nie mamy czasami najmniejszej ochoty.Znakomita większość przypadków jest sobie bardzo podobna. a )Mam 2x lat, jestem świeżo po studiach, zarabiam 1xxx złotych brutto, mieszkam z rodzicami, nie ukrywam chciałbym się wynieść, ale mnie na to nie stać i nie widzę szansy na zmianę tej sytuacji. b) mam 3x lat, jestem po studiach, mam uprawnienia x, próbowałem w Polsce podjąć pracę za godne pieniądze w wielu branżach, nie udało się,  c) Mam 4x lat, żonę i dwójkę dzieci w wieku szkolnym, zarabiam 2xxx zł, żona nie pracuje bo po urlopie macierzyńskim rozwiązano z nią umowę, nie dajemy sobie rady… Przykładów jest mnóstwo.  A na obczyźnie poza pieniędzmi, które oczywiście prędzej czy później znajdą, możliwością rozwoju (po nauczeniu się języka – wszystko stoi otworem, oczywiście w granicach rozsądku), spotkają się również z problemami takimi jak: walka ze stereotypem Polaka: pijaka i awanturnika, który kradnie samochody czy nietolerancja (tak, nie tylko my wobec innych, ale inni wobec nas) – to te, spotykane na ulicy, wśród ludzi. Inne, bardziej prywatne, mają głębsze podłoże i bolą bardziej. To samotność oraz tęsknota za swoim dawnym życiem. Nie w sensie materialnym, a emocjonalnym. Jak wiemy, życie to nie tylko pieniądze. To rodzina, przyjaciele i wszystko to czego nie da się kupić za bilon i banknoty.

Co na miejscu ?

Obojętne, czy jesteś tu przez biuro pośrednictwa pracy, znajomości, rodzinę. Ważne, że jesteś. Tak, Ty ! Niespełniona fizjoterapeutko, kucharzu czy nauczycielko. Jeżeli Ci się chce, masz ochotę nauczyć się czegoś nowego, rozwijać się – dadzą Ci tu szansę. Warto ją wykorzystać. Nie twierdzę, że początki są łatwe, o nie. Są w cholerę ciężkie. I wtedy najbardziej trzeba zaciskać zęby i myśleć o to dla kogo to robimy lub po co. Nie załamywać się niepowodzeniami. Nosić głowę wysoko i nie dać sobie na nią wejść. Zawierać nowe znajomości i starać się jak najwięcej ćwiczyć język. Nikt Cię nie będzie poprawiał, jeżeli go o to nie poprosisz, a ludzie zrozumieją, że się uczysz. Zaczynasz spotykać ludzi serdecznych. I nawet jeżeli Twój kontakt z nimi ogranicza się do „Hej, jak leci?” to i tak czujesz się dzięki temu lepiej. Po pracy można wyjść na spacer i przejść się ścieżkami wolnymi od psich kup i kurew wypisanych na ławkach. Spotyka się je, to prawda, ale w proporcjach odwrotnych do tych w Polsce. I wtedy przychodzi dzień na który czekasz. Dostajesz pierwszą wypłatę, i nie możesz się nadziwić: „Cholera, to nie takie trudne”. Zaczynasz oddychać głębiej. Zaczynasz żyć. Wysyłasz pieniądze dla rodziny, odkladasz. Naprawdę żyjesz. Nie masz dylematu czy kupić jeansy czy odłożyć na lekarza. Nie szarpiesz się o każdą złotówkę A to dopiero początek. Po czasie jesteś w stanie wynieść się od ludzi, którzy razem z Tobą wyjechali z pośredniaka/ znajomych / rodziny i zacząć żyć we słasnym kącie. A jeżeli mądry z Ciebie organizator, jeszcze zaoszczędzisz pieniądze. Ale dalej doskwiera Ci samotność, smutek i tęsknota. No chyba, że jesteś samotnikiem z wyboru. Ale jeżeli masz kogoś bardzo daleko, polecam Ci Drogi  Czytelniku zająć się czymś dodatkowym. To może być każda rzecz na świecie, która Cię absorbuje. Uprawianie sportu, rysowanie, czytanie – coś dzięki czemu nie będziesz myślał o tym jak daleko jesteś od najbliższych. Żyjemy w czasach, gdzie mamy telefony, komputery, skype’a i masę innych rzeczy i aplikacji dzięki którym możemy się kontaktować. Czasami smutno jest jednak czekać aż sam ktoś z siebie się do Ciebie odezwie, ale po tym dostrzegasz i doceniasz wartość tej niewielkiej grupy ludzi. Nie ilość. Jakość. Pamiętaj o tym. Tanie połączenia telefoniczne też znajdziecie żeby móc zadzwonić do babci na stacjonarny, nie martwcie się.

Ludzie.

Spotykasz się z ludźmi, którzy twierdzą, że Polacy to łyse świnie, które się tylko awanturują i chleją gorzoł. To od Ciebie zależy co zrobisz by zmienić (albo nie) ten wizerunek. Olejesz sprawę i będziesz robił swoje, pokazując ,że jesteśmy otwartymi ludźmi z którymi nie tylko można pić wódę i grać w karty ? Czy pokażesz czarnemu kto tu rządzi ? Musimy wspólnie uczyć się tolerancji, dzięki której umożliwimy sobie wspólne funkcjonowanie. Zachodnie multi-kulti nam w Polsce nie grozi, ale będąc tam musimy się nauczyć z tym żyć. Serio, przykro patrzeć kiedy stoisz w Lidlu w kolejce do kasy i słyszysz z przodu w polskim języku: „te zobacz, nie wiedziałem ,że małpy sadza się na kasie hehehehe” „-hehehe noooo typowo, typowo”. Przykro patrzeć, żal słuchać. Tym bardziej, kiedy jesteś sam/a i aż Cię rwie do kontaktu z ludźmi. Czasami lepiej odpuścić, a ludzi towarzyskich możesz poznać wszędzie. Trzeba tylko zrobić ten pierwszy, najtrudniejszy krok. Warto czytać i przeglądać strony na facebooku, gazety a także pytać ludzi (w pracy na kursie językowym – obojętne). Na pewno doradzą albo podsuną Ci pomysł gdzie się udać. Lubisz tańczyć zumbę ? Na pewno znajdziesz coś dla siebie. Pamiętaj, że wspólne zainteresowania to chyba najbardziej chwytliwa rzecz by poznać nowych znajomych. To Ty decydujesz z kim się zadajesz.

Co dalej ?

Dobre pytanie. Wyjazd do pracy za granicę umożliwia Ci w łatwiejszy sposób osiągnięcie poczucia stabilizacji finansowej Drogi Czytelniku. To oczywiste, że życie jest droższe, nie ulega to wątpliwości. Chętniej niż w Polsce zagraniczny pracodawca sprawdzi Cię na jakimś poważniejszym stanowisku. (Na rozmowach kwalifikacyjnych nie musisz udowadniać, że mówisz po angielsku, jeżeli odpowiadasz, że potrafisz. Nie ma durnych hasel „Proszę mi o sobie opowiedzieć. Najlepiej po angielsku”)  Po pewnym czasie stać Cię będzie na samochód, wymarzone wakacje z rodziną i rzeczy, na które nie mógłbyś sobie pozwolić żyjąc w ojczyźnie. Po ewentualnym przyjeździe uderzy Cię serdeczność ludzi, ich otwartość oraz fakt, że nawet jeśli jesteś pracownikiem budowlanym idącym w brudnych, umorusanych ciuchach – nikt nie zwróci na Ciebie uwagi. Nie zostaniesz wytknięty palcem i nazwany nieukiem, o nie. Ludzie tolerują się nawzajem i akceptują. Drugą stroną medalu są problemy z akceptacją nowego otoczenia, nowej sytuacji oraz brak najbliższych. Doskwiera szczególnie ostatnie, w momentach kryzysu, który często łapie ludzi będących za granicą, zdanych wyłącznie na siebie.  Zostanie w kraju  i podjęcie zajęcia na umowie o pracę w ostatnim czasie uznawane jest już za sukces. O godnych zarobkach dla szarego Kowalskiego można zapomnieć. Nie jestesmy nauczeni estetyki. To kłuje w oczy, głównie w dużych miastach, gdzie pięknie odrestaurowane budynki zasłaniane są bilboardami 200 na 300 metrów. 30% bezrobotnych to ludzie z wyższym wykształceniem, na których w urzędach pracy czeka zmęczona pani urzędniczka, która do zaoferowania ma otwarty urząd do 15. W czasach wzmożonej konkurencji ludzie nie zastanawiają się jak żyć, tylko jak przeżyć. Ale mamy ze sobą rodzinę, bliskich i karmimy się, myślą, że przyjdą lepsze czasy. Wsparcie bliskich jest nieocenione. Ale co w momencie kiedy bliskich zabraknie ?

PS: Moim zamiarem nie było gloryfikowanie zachodniego życia i pokazanie w jak wielkiej kupie mieszkamy, co część z Was na pewno mi zarzuci. W tym co pisałem starałem się być obiektywny, pytałem wielu osób, które żyją za granicami naszego kraju: Dlaczego wyjechali ? Co ich zaskoczyło ? Dlaczego nie wrócą/wrócą ? Odpowiedzi przewidziałem wcześniej, ale chciałem mieć pewnik. Ludzie nie chcą wrócić do pracy na kasie za 1200 zł netto i braku perspektywy rozwoju oraz regularnie oszukujących polityków. Życie na garnuszku rodziców w pewnym momencie jest po prostu frustrujące.  Ci, którzy chcą wrócić, chcą to zrobić wtedy, kiedy uznają ,że mają należyte zaplecze finansowe na zrealizowanie jakiegoś celu: dom, działalność, inwestycja. Młodzi Polacy kiedyś bali się głośno mówić o marzeniach. Żyli w przekonaniu, że są one tylko dla „tych z Ameryki” lub „tych z zachodu”. Nie.  To kłamstwo. Często jesteśmy lepsi od nich. Mamy lepsze pomysły, chce nam się bardziej i co najważniejsze zaczynamy to realizować. Szkoda,że tak rzadko u siebie w kraju jest to możliwe.

PS2: Obietnica wyborcza Donalda Tuska z 2007 roku mówiąca o powrocie Polaków z emigracji okazała się totalnym fiaskiem, tak samo jak transformacja ostatnich 20 lat. Efekty są porażające. No, ale mamy za to tematy do przeczytania takie jak: gender, komisja śledcza czy SMS-y do córki Premiera.

P.