Medal w kolorze smutku

W niespełna dwa miesiące po ogólnokrajowej euforii, spowodowanej zdobyciem złotego medalu i mistrzostwa globu przez polskich siatkarzy nad naszym rodzimym, siatkarskim światem zawisnęły ciężkie, czarne chmury, które szybko nie znikną. A wszystko przez… chciwość.

21 września, katowicki spodek „odlatuje”. Polacy po kapitalnym spotkaniu (tak jak i całym turnieju) pokonują faworytów z Brazylii i siegają po drugi w swojej historii  złoty krążek mistrzostw świata (pierwsze zwycięstwo w 1974 r.). Podczas ceremonii wręczania pucharu, wraz z siatkarzami i prezydentem Bronisławem Komorowskim do zdjęć chętnie pozował również prezes PZPS, dzisiaj znany jako Mirosław P.

13 listopada miała odbyć się konferencja prasowa podsumowująca miniony mundial, który cieszył się ogromnym zainteresowaniem, nie tylko w naszym kraju. Powszechnie uznawano, że impreza stała zarówno na wysokim poziomie organizacyjnym, jak i sportowym. Taka własnie była. Udział w konferencji miał wziąć również prezes PZPS. Został on jednak zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Dzień później postawiono mu zarzuty o korupcję. Prezes miał powierzyć zlecenie ochrony mundialu konkretnej firmie za co miał przyjąć pieniądze (I tu nie chodziło o pinsiont złotych). Podobne zarzuty usłyszał Artur P. v-ce prezes do spraw marketingu. Razem mieli przyjąć około miliona złotych od Cezarego P. – właściciela prywatnej firmy ochroniarskiej „FOSA”

PZPS do tej pory uchodził za wzór dla swojego bardziej znanego, piłkarskiego odpowiednika. Liczne afery korupcyjne w piłce nożnej stanowiły w Polsce standart. Skorumpowani piłkarze czy sędziowie to jednak nie to samo co zatrzymanie prawdziwego „barona” siatkówki, jak zwykło się mawiać o Mirosławie P. Został on zatrzymany będąc na zawodowym szczycie. Pełniący od 2004 roku funkcję prezesa PZPS, stopniowo piął się po szczeblach kariery również w międzynarodowej federacji siatkarskiej – FIVB, czego efektem było zostanie członkiem prezydium tejże federacji. Niedawno otrzymaliśmy organizację kolejnej wielkiej imprezy – Mistrzostw Europy 2017, po mistrzostwach w Polsce został odznaczony Orderem Odrodzenia  Polski. To wszystko poszło w jednej chwili poszło w zapomnienie. 15 listopada zasądzono 3 miesięczny areszt dla prezesów. Próby adwokatów o zwolnienie z aresztu spełzły na niczym, co podkreśla tylko wagę zarzutów. Prokuratura analizuje dokumentację równiez sprzed tegorocznych mistrzostw świata w Polsce. Do sprawdzenia zostały przewidziane wszystkie dokumenty zawarte między PZPS a prywatną firmą ochroniarską Cezarego P. W ostatnich latach było ich całkiem sporo.

Liczę, że na świecie dalej będziemy uchodzić za stolicę siatkówki, mimo skazy jakiej się nabawiliśmy przez chciwość działaczy. Brzmi tak jakbym już usłyszał wyrok, prawda ? Cóż, nie znam jednak człowieka, który mógłby wywinąć się od odpowiedzialności, złapany na goracym uczynku podczas tzw. „kontrolowanego przyjęcia korzyści majątkowej”. Dla polskiej siatkówki jest to jednak tylko łyżka dziegciu w beczce miodu i niech tak pozostanie. Cieszę się, że PZPS odciął się od całej tej afery. Jedynym sensownym wyjściem jest wybranie nowych władz. Na całe szczęście wybór firmy ochroniarskiej ma nijak się do sportowej rywalizacji, w której okazaliśmy się najlepsi. Znalazłem w internecie również ciekawą wypowiedź dla „Sportu” z 2012 r. jakiej udzielił obecny jeszcze prezes siatkarskiego związku: „Działacz nie powinien pobierać pensji, tak jak ja”. Teraz już przynajmniej wiemy dlaczego.

P.

Reklamy

Marzenia i koszmary

Jutro wypełniony po brzegi Stadion Narodowy będzie dopingował naszych rodzimych kopaczy, którzy staną w szranki ze świeżo upieczonymi mistrzami świata – Niemcami. Transmisja spotkania będzie realizowana na wszystkie kontynenty świata, do tak egzotycznych krajów jak: Malewidy, Turkmenistan czy Uzbekistan. Wydarzenie weekendu ? Czy może cheć pokazania nowych mistrzów w akcji ? Skłaniam się ku tej drugiej opcji. Tego samego dnia gra również Brazylia z Argentyną.

Czytając wypowiedzi niektórych „ekspertów” nie kryłem zdumienia. Pojawiające się często wypowiedzi w stylu: „Jak nie teraz, to kiedy” ?, „Powody dlaczego ogramy Niemców”, „Zagrajmy ofensywnie”.  Halo ? Czy ktoś tam posiada jeszcze szare komórki ? Mam wrażenie, ze po wygranej z Gibraltarem niektórzy zbytnio uwierzyli w umiejętności naszej kadry. Nie chciałbym wyjść na zaciekłego wroga polskiej piłki, ale podchodzę do tego spotkania, w moim odczuciu stosunkowo realnie i obiektywnie. Życzeniem każdego polskiego kibica jest odzyndzolić Niemców i pokazać im, że to my, Polacy jesteśmy lepsi ! Piękna sprawa. Wielkie marzenie. I niestety mało prawdopodobne.

Nawiązywanie do statystyk nie ma tutaj najmniejszego sensu, ale w skrócie:  70 miejsc różnicy w rankingu FIFA, sukcesy międzynarodowe i klubowe, status, cena i szkolenie zawodników. WSZYSTKO przemawia na korzyść naszych zachodnich sąsiadów. Argument o tym, że Niemcy przechodzą reorganizacje, wielu zawodników ma kontuzje i dzięki temu będa łatwiejszym przeciwnikiem jest bardzo złudny. W ich miejsce będą grali inni zawodnicy, może o mniej znanych nazwiskach ale, którzy z żelazną konsekwencją i uporem będą realizowali taktykę Joachnima Loewa. Kolejna kwestia, czytając przypuszczalne składy na jutrzejszy mecz widzę m.in. nazwiska: Hummels, Neuer, Kroos, Schuerrle, Mueller, Podolski, Goetze. To robi wrażenie, a dziennikarze sugerujący „łatwiejszy mecz” nie zdają sobie chyba sprawy z potencjału jakim dysponują Niemcy, nawet w mocno okrojonym składzie.

Bądźmy realistami. Nie ogramy Niemców. Zabranie im punktu będzie wielkim sukcesem. Ciągłe liczenie na Roberta Lewandowskiego, czasami aż do przesady, wywołuje u mnie odruch wymiotny. To taki sam piłkarz jak inni w kadrze. Nie Mesjasz, ani Harry Potter od którego różdżki nasza kadra zacznie nawiązywać walkę z najlepszymi. Wymagajmy od wszystkich, nie tylko od niego. To rozleniwia resztę zespołui sprawia, że niektórzy nie są należycie skupieni, bo przecież „Lewandowski wszystko załatwi”. Skupiamy się na nieskuteczności Lewandowskiego nie biorac pod uwagę,że to obrona jest naszą największą bolączą a Jakub Wawrzyniak, który po każdym meczu jest krytykowany, gra dalej bo mamy kompletny nieurodzaj.  Weźmy pod uwagę, że sukcesy m.in. polskich siatkarzy nie biorą się znikąd. To rozciągnięty w czasie proces szkolenia młodzieży pod odpowiednim kątem, wydawania pieniędzy , budowanie młodym zawodnikom warunków do stawania sie coraz lepszym. To również myśl szkoleniowa, która w naszej piłce zatrzymała się na etapie lat ’80. Mentalność Polaka, który pozjadał wszystkie mózgi i jest zbyt uparty by dać sobie wytłumaczyć, że pewne rzeczy już nie działają. U nas nie kuleje kadra, tylko cały pion szkolenia, dzięki któremu m.in Niemcy zbierają teraz plony swojej wieloletniej pracy. Musimy się w tej kwestii bardzo wiele nauczyć by myśleć o urywaniu punktów rywalom z wyższej półki. W innym przypadku, będziemy dalej dzielić ranking FIFA obok drużyn z Jordanii, Salwadoru i Libii i narzekać na Lewandowskiego, który strzela gole tylko San Marino i Gibraltarowi.

P.